Tag Archives: kalafior

Quiche warzywny na kalafiorowym spodzie z hamakiem w tle ;-)

Zwykły wpis

Jaka jest w zasadzie różnica pomiędzy quiche a tartą? Jeśli ktoś wie, to proszę mnie oświecić, bo nie mam pojęcia 😉 Ale dziś, dla odmiany od tarty upiekłam quiche, a co 😉 Pełen letnich warzyw, z nuktą śródziemnomorską (mile widziane byłyby jeszcze oliwki, ale nie chciało mi się iść do sklepu). Mimo że cały jest smaczny, naciekawszą częścią jest spód, a to dlatego, że nie zawiera mąki. Jest oparty na kalafiorze i mielonych orzechach. Oczywiście nie smakuje jak kruche ciasto, ale jest dobry 🙂 Polecam, jeśli chcecie wypróbować coś nowego.

A co ma do tego hamak? Otóż ten ładny pasiasty materiał będący tłem zdjęć, to hamak właśnie. Hamak dostałam w prezencie od twórców serwisu Blogi z Pierwszego Tłoczenia, do którego został przyjęty mój blog 🙂 Dziękuję za upominek. Nie powiem, lekko się zdziwiłam, odbierając od kuriera wielkie pudło z hamakiem w środku 😉 Nie bardzo mam jak go używać w konwencjonalny sposób, ale jak widać, sprawdził się w innej roli 🙂

Składniki

Spód

  • ok. pół główki sporego kalafiora
  • 2 jajka
  • 1/3 szklanki zmielonych orzechów
  • 2 łyżki mielonego siemienia lnianego
  • sól, oregano, czosnek w proszku i bazylia do smaku
  • olej do natłuszczenia formy

Wierzch

  • Opakowanie serka feta (ok. 250 g)
  • 6 jajek
  • oregano, bazylia i chili do smaku
  • ok 250 g grilowanego lub pieczonego kurczaka (mogą być resztki z wczorajszego obiadu)
  • ok 125 g świeżego szpinaku
  • spora szczypta soli
  • spora szczypta czosnku w proszku
  • pół łyżki masła do smażenia
  • jedna mała papryka dowolnego koloru
  • kilka pomidorków koktajlowych

Przygotowanie

Kalafiora dzielimy na różyczki i gotujemy w osolonej wodzie ok. 15 minut. Odcedzamy i studzimy. Miksujemy z pozostałymi składnikami spodu, do połączenia. Masa będzie dosyć luźna, ale nie szkodzi. Masą wykładamy dno i boki formy do tarty (nasmarowanej wcześniej olejem) i podpiekamy ok. 20 minut w 180 stopniach.

Jajka miksujemy z serem feta i przyprawami. Szpinak podsmażamy na maśle z solą i czosnkiem, aż liście zmiękną (4-5 minut). Kurczaka kroimy na nieduże kawałki, a paprykę w paseczki. Na podpieczony spód wykładamy liście szpinaku, kurczaka i paprykę. Zalewamy masą jajeczną, a na wierzchu układamy pomidorki koktajlowe.

Całość wstawiamy do piekarnika i pieczemy ok. 45 minut, z tego ostatnie 15 minut, używając opcji „góra i dół”. Można podać z sosem pomidorowo-ziołowym pizzopodobnym 🙂 Smacznego 🙂

Przepis dodaję do akcji Wypieki bez mąki

Kalafior, marchewka, jabłko, wątróbka, czyli sałatka pełna witamin

Zwykły wpis

Dziś rano, idąc na trening, miałam ochotę śpiewać z radości (czego jednakowoż nie zrobiłam, bo mój śpiew raczej nie przysporzyłby radości nikomu poza mną ;)). Powód był prosty – temperatura wreszcie wróciła do zakresu, w którym mogę normalnie egzystować, a nie leżeć i zastanawiać się, co by tu jeszcze z siebie zdjąć i czy może nie schować się do lodówki 😉 Wczoraj zjadłam całą torebkę mrożonych śliwek. Mrożonych, czyli prosto z zamrażalnika. Na chwilę pomogły, ale długo to nie potrwało. A ponieważ wieczorna prognoza pogody twierdziła, że dziś ma być jeszcze cieplej, byłam naprawdę przerażona. A moja radość, że z rana termometr pokazał cudowne 24 stopnie i przynajmniej w najbliższym czasie nie grozi mi ugotowanie się żywcem, była naprawdę godna lepszej sprawy 😉

Z tej okazji przestałam się żywić mrożonymi śliwkami, pomidorami i wodą i wróciłam do kuchni. Nawet uruchomiłam piekarnik 🙂 Ale na wszelki wypadek, gdyby nie daj Boże miało się znowu ocieplić, przygotowałam danie, które sprawdzi się zarówno na ciepło, jak i na zimno (no może nie w wersji z zamrażarki, ale z lodówki owszem :))

Dzisiaj proponuję Wam sałatkę z pieczonego kalafiora, marchewki i wątróbki drobiowej. Wątróbka zaczęła u mnie gościć na stałe. Z kilku powodów. Po pierwsze po prostu ją lubię 😉 Po drugie, wątróbka to multiwitamina w naturalnej postaci – bogactwo składników odżywczych i samo zdrowie. Jednakowoż, ponieważ wątroba pełni w organizmie rolę filtra, który wyłapuje wszystkie toksyny, jedzenie wątroby zwierząt hodownych w tzw. konwencjonalnych warunkach, karmionych paszą z domieszką antybiotyków czy hormonów, może nie być aż takie super zdrowe. Nie czytałam żadnych badań na ten temat, ale tak mi podpowiada kobieca intuicja 😉 Dlatego bardzo się ucieszyłam, kiedy znalazłam w moim internetowym sklepie spożywczym drób z ekologicznej hodowli, w tym właśnie drobiowe wątróbki. Są oczywiście droższe niż w normalnym supermarkecie, ale nadal tanie jak na mięso. No i zdrowsze dla mnie i pozyskane z przyzwoicie traktowanych zwierząt.

Ostatni powód, dla któego mam zamiar jadać więcej podrobów i „niekonwencjonalnych” kawałków mięsa, to właśnie szacunek dla zabijanych na mięso zwierząt. Skoro już je zabijamy, powinniśmy wykorzystać wszystko, co wykorzystać się da. Dlatego po długim czasie przeprosiłam się z nóżkami w galarecie, planuję pojednanie z flaczkami, w zamrażarce na swoją kolej czeka porcja żołądków, a dziś właśnie kolejny przepis z udziałem wątróbki.

Składniki (na 2-3 spore porcje)

Pieczony kalafior

  • 1 średni kalafior
  • ok. 2 łyżki oliwy
  • 2 spore szczypty soli
  • szczypta pieprzu

Smażone jabłko

  • 1 spore jabłko
  • łyżka oliwy
  • przyprawy: sól, pieprz, suszony tymianek, imbir, skórka pomarańczowa (użyłam granulowanej)

Sos

  • 2 łyżki tahini
  • 2 łyżki wody
  • łyżeczka miodu
  • sok z połowy cytryny
  • 2 szczypty soli

Oprócz tego

  • ok. 300 g wątróbki drobiowej
  • 2 łyżki oleju do smażenia
  • 2 duże marchewki
  • opcjonalnie kilka listków świeżego rozmarynu albo tymianku

Przygotowanie

Kalafiora można upiec dzień wcześniej. Dzielimy go na różyczki, umieszczamy w naczyniu żaroodpornym, skrapiamy oliwą, posypujemy solą i pieprzem i pieczemy ok. 40 minut w 180 stopniach.

Wątróbkę myjemy, odsączamy i wycinamy wszelkie białe farfocle 😉 Następnie smażymy na mocno rozgrzanym oleju ok. 4 minuty z każdej strony. Na drugiej patelni (albo na tej samej po umyciu ;)) rozgrzewamy olej. Z jabłka usuwamy pestki i kroimy je na niezbyt cienkie plasterki (u mnie z całego jabłka wyszło ok. 10 plasterków). Układamy cząstki jabłka na patelni, posypujemy po trochu przyprawami (solą, pieprzem, imbirem, tymiankiem, skórką pomarańczową). Smażymy 2-3 minuty, przewracamy na drugą stronę i ponownie posypujey przyprawami. W razie gdyby patelnia wyschła i coś miało zamiar się przypalać, wlewamy kilka łyżek wody. Po kolejnych 2-3 minutach zdejmujemy jabłka z patelni. Marchewkę trzemy na tarce jarzynowej. Wszystkie składniki sosu miksujemy. Wątróbkę kroimy na mniejsze kawałki. W dużym naczyniu mieszamy wszystkie „półprodukty”. Ewentualnie doprawiamy solą i pieprzem i dodajemy odrobinę świeżych ziół. Smacznego 🙂

Zapiekanka z kalafiora i łososia z orzechami

Zwykły wpis

Z wczorajszego rodzinnego obiadu wyszłam jak zwykle z wałówką na wynos 🙂 Też tak macie po wizytach u rodziców? Teraz, kiedy mój brat też się ożenił i mieszka osobno, mama szykuje porcje dla pułku wojska i obdziela nas zapasem jedzenia na tydzień. Nie to, żebym narzekała 😉 W skład prowiantu wchodził między innymi kawałek pieczonego łososia. Uwielbiam łososia w każdej postaci – od surowego w sushi, przez wędzonego, grillowanego, pieczonego. Łosoś jest mniam i tyle 🙂

Z kawałka od mamy zrobiłam dziś fajną zapiekanę, albo może pasztet, zaelży od punktu widzenia 🙂 Ma ciekawy łagodny smak, dobrze się sprawdza zarówno na ciepło jak i na zimno, chociaż na zimno łatwiej go pokroić. Aby trochę zaostrzyć smak, zrobiłam dressing koperkowy z tahini, bardzo ciekawy, chociaż ma specyficzny wyrazisty smak, więc pewnie nie każdemu będzie pasował. Można też przygotować sos na bazie jogurtu lub majonezu z dodtakiem koperku i może chrzanu… Albo po prostu skropić zapiekankę dodatkowym sokiem z cytryny.

Składniki (na 4 porcje)

  • ok. 200g pieczonego łososia
  • 2/3 niedużego kalafiora
  • 100g mielonych orzechów włoskich (można zmielić w blenderze)
  • mała cebulka
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1 duże jajko
  • sok z połowy cytryny
  • sól i piwprz do smaku
  • łyżka tłuszczu do smażenia
  • opcjonalnie kilka platerków cytryny do dekoracji

sos

  • 3 łyżki tahini
  • pęczek koperku
  • duża szczypta soli
  • sok z połowy cytryny
  • kilka łyżek wody

Przygotowanie

Kalafiora gotujemy w osolonej wodzie do miękkości (jakieś 10-12 minut). Na patelni rozgrzewamy tłuszcz i podsmażamy posiekaną cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnek do lekkiego zrumienienia. Wszystkie składnii miksujemy na jednolitą (mniej więcej) masę. W razie potrzeby doprawiamy do smaku. Przekładamy do naczynia żaroodpornego, na wierzchu można ułożyć plasterki cytryny. Pieczemy 30-35 minut w 180 stopniach.

Aby przygotować sos, wszystkie składniki miksujemy i gotowe 🙂

Smacznego 🙂

Bazyliowy kalafior z fetą i truskawkami

Zwykły wpis

Sezon truskawkowy w pełni – grzech nie korzystać 🙂 Kiedyś potrafiłam ich wciągnąć kilo na raz. Ach te powroty do domu, kiedy w zatłoczonym metrze co rusz sięgałam do siatki po kolejną truskawkę, starając się przy tym nie upaćkać osób stojących obok (na szczęście raczej skutecznie) ani siebie (nieco mniej skutecznie ;)). Nadal lubię truskawki, ale moce przerobowe trochę mi się zmniejszyły 🙂 Poza tym ostatnio szczególnie mi smakują w słodko-wytrawnych kombinacjach, choć oczywiście nieśmiertelne połączenie z jogurtem lub twarożkiem nigdy chyba mi się nie znudzi 🙂

Dziś proponuję Wam jednak dosyć ekstrawagancką kombinację – kalafiorowe puré z bazyliowo-orzechowym sosem z lekka przypominający pesto, do tego słona feta i słodkie soczyste truskawki. Dla chętnych chrupiące migdały albo inne orzechy. Ostateczny efekt zdecydowanie ciekawy, a przy tym tę sałatkę (bo chyba to sałatka ;)) łatwo dostosować do własnych preferencji i upodobań. Weganie mogą zastąpić fetę tofu-fetą albo serem z nerkowców. Dla mięsożerców świetnie się sprawdzi dodatek grillowanego kurczaka doprawionego tymiankiem, bazylią, sokiem z cytryny i estragonem (albo dowolną kombinacją powyższych albo czymś innym, wedle uznania ;)). Sam kalafior z bazyliowym sosem jest moim zdaniem wystaczająco smaczny, żeby zasłużyć na zainteresowanie osób eksperymentujących z dietą surową… Każdemu według potrzeb 😉

Uczulam Was tylko na jedną rzecz – jeśli chcecie jeść kalafiora na surowo, powinien być naprawdę bardzo świeży. Może jestem lekko przewrażliwiona, ale swego czasu po konsumpcji surowego kalafiora, który już parę dni spędził w lodówce, przetestowałam metodę na zrzucenie 5 kilo w 48 godzin, czyli zaliczyłam jedno z gorszych zatruć w życiu 😛 Od tamtej pory długo omijałam z daleka kalafiora pod wszelkimi postaciami, a kiedy już odważyłam się ponownie spróbować, do przesady pilnuję, żeby był prosto ze sklepu/straganu.

Składniki (na jedną dużą porcję)

  • 1/3 niedużego kalafiora
  • ok. 50 g sera typu feta
  • jeden większy lub dwa mniejsze krzaczki bazylii
  • 2 łyżki masła orzechowego lub słonecznikowego (według mnie najlepsze jest migdałowe, ale słonecznikowe też daje radę)
  • parę łyżek wody
  • spora szczypta soli
  • kilka truskawek
  • opcjonalnie kilka migdałów

Przygotowanie

Klalafiora dzielimy na różyczki i mielimy w blenderze na „ryż”. Bazylię, masło orzechowe, wodę i sól miksujemy na kremowy sos. Mieszamy sos ze zmielonym kalafiorem. Ser kroimy w kostkę, truskawki, jeśli są duże, dzielimy na połówki lub ćwiartki, Wszystko mieszamy (w miarę delikatnie, żeby nie rozpaćkać truskawek). Ewentualnie dodajemy migdały.

Smacznego 🙂

Kalafiorowe „risotto” z kurczakiem

Zwykły wpis

Risotto w cudzysłowiu, bo wbrew nazwie nie zawiera głównego składnika, czyli ryżu. W tej roli występuje „ryż kalafiorowy”, czyli kalafior zmielony w blenderze na konsystenję przypominającą ryż czy kaszę. Taki pomysł często pojawia się na blogach witariańskich. Jakoś do tej pory nie mogłam się zebrać, żeby go wypróbować, a szkoda, bo efekt smakowy jest naprawdę ciekawy, chociaż u mnie „ryż” jest gotowany.

Całość jest naprawdę fajna – bardzo sycące kremowe danie. Nie do końca smakuje jak risotto (z tego co pamiętam, bo prawdziwe risotto jadłam chyba ze dwa razy, w tym ostatnio kilka lat temu), ale naprawdę jest warte wypróbowania. Wegetarianie i weganie mogą po prostu ominąć kurczaka i ser (albo zamiast sera dodać płatków drożdżowych) – wtedy „risotto” będzie wegańskie 🙂 Pomysł na przepis zaczerpnęłam stąd.

Składniki (na 4-5 porcji)

  • 1 średni kalafior
  • 1 spora cebula
  • 4-5 ząbków czosnku
  • 0,4 kg pieczarek
  • 2 puszki (po 400 ml) mleczka kokosowego
  • ok. 250 g filetu z piersi kurczaka
  • ok 100 g wyrazistego w smaku sera (u mnie cheddar, mógłby też być parmezan)
  • Przyprawy do smaku (nie żałujemy ;)) sól, pieprz, gałka muszkatałowa, tymianek
  • ok. łyżki masła lub oleju do smażenia

Przygotowanie

Kalafiora dzielimy na różyczki i mielimy w blenderze do uzyskania granulek przypominjących ryż. Cebulę drobno siekamy (można również zmielić w blenderze), czosnek przeciskamy przez praskę. Pieczarki obieramy i kroimy w plasterki, ser trzemy na drobnej tarce.

Na patelni rozgrzewamy olej, wrzucamy cebulę i czosnek i smażymy na średnim ogniu. Kiedy cebula zmięknie, dodajemy kurczaka i smażymy jakieś 5 minut, mieszając od czasu do czasu. Następnie dodajemy pokrojone pieczarki i smażymy kolejnych kilka minut. Dodajemy mleko kokosowe i przyprawy, a potem zmielonego kalafiora. Całość dusimy, aż kalafior trochę zmięknie. U mnie zajęło to jakieś 10 minut. Na koniec dodajemy ser i mieszamy, aż się stopi i połączy z pozostałymi składnikami.

Gotowe. Przed podaniem można przybrać świeżą pietruszką lub szczypiorkiem. Smacznego 🙂

Kremowa zapiekanka serowa z kalafiorem

Zwykły wpis

W tym tygodniu nie mam czasu na szałowe przepisy i  zdjęcia. A dokładniej rzecz biorąc, to nie mam czasu zupełnie na nic, bo ten tydzień jest aż nazbyt szałowy w pracy. Kiedy dowlokę się do domu po 10 godzinach w biurze, rzadko mam ochotę gotować, a jeszcze rzadziej dbać o to, żeby to, co ugotuję, było fotogeniczne 😉 No ale coś jednak trzeba jeść, a czasem okazuje się, że moja radosna twórczość nadaje się do pokazania szerszej publiczności 😉 Tak było w przypadku tej zapiekanki 🙂

Od małego nie przepadam za kalafiorem, ale mimo to co jakiś czas go kupuję. Potem leży w lodówce i czeka na zbawienie, a jak juz zagraża samodzielnym wyjściem, zbieram sie w sobie i coś z niego szykuję. W ten sposób powstało parę fajnych dań: zupa krem z kalafiora i nerkowców, tarta kalafiorowa, czy sałatka z pieczonego kalafiora z bakaliami.

Wczoraj też kalafior zdecydowanie domagał sie wykorzystania. Po krótkiej konsultacji z Google’m znalazłam ten przepis. Od siebie dodałam zielony groszek i orzechy, nie dodawałam za to bekonu ani sera cheddar (bo nie miałam). W efekcie wyszła mocno serowa, baaardzo sycąca zapiekanka z wyraźnym zapachem gałki muszkatałowej. Polecam Wam do niej pomidory lub jakąs lekką sałatkę

Składniki (na 3-4 porcje)

  • 1 mały kalafior
  • ok. szklanki zielonego groszku (uzyłam mrożonego)
  • ok. łyżka oliwy
  • pół łyżeczki gałki muszkatałowej
  • szczypta soli

sos serowy

  • ok. 100 g sera Gruyere
  • ok. 2/3 szklanki tartego parmezanu
  • kubeczek jogurtu lub smietany (200 ml)
  • 2 jajka
  • ok. pół łyżeczki gałki muszkatałowej
  • sól i pieprz do smaku
  • garść orzechów włoskich

Przygotowanie

Kalafiora dzielimy na różyczki. Mieszamy z groszkiem, oliwą, gałka muszkatałową i solą, przekładamy do naczynia żaroodpornego i pieczemy ok. 30 minut w 180 stopniach. Wszystkie składniki sosu, z wyjątkiem orzechów, miksujemy na jednolitą masę. Następnie dodajemy orzechy i jeszcze moment miksujemy tak, żeby orzechy sie pokruszyły, ale żeby całośc nie była zupełnie jednolita.

Wyjmujemy naczynie z kalafiorem z piekarnika, zalewamy sosem. Ewentualnie na wierzchu układamy kilka całych orzechów dla dekoracji. Ponownie wstawiamy do piekarnika i pieczemy jeszcze ok 30 minut, az wierzch ładnie się zrumieni. Przed podaniem studzimy 15-20 minut. Smacznego 🙂

Orientalna sałatka z pieczonego kalafiora

Zwykły wpis

Wiele osób uważa, że wegetarianie, a weganie to już w ogóle, żyją na sałatkach, czytaj jedzą sałatę i szpinak z kiełkami, a w ramach rozpusty tofu raz na tydzień. Dzięki czemu są bladzi, słabi, schorowani i mają niedobory czego tylko się da. Mogę powiedzieć o sobie, że w dużym stopniu żyję na sałatkach. Które praktycznie nigdy nie zawierają sałaty. Kiełki zostawiam moim świnkom morskim 😉 Wiem, że są (kiełki, nie świnki) bardzo zdrowe, ale jakoś do smaku większości nie mogę się przekonać i na moim talerzu lądują sporadycznie. Moje sałatki zawsze są bardzo konkretne – takie, żeby jedną porcją można było się najeść na pracowy lunch. Pełne warzyw, ale też owoców, orzechów, pestek, kaszy czy ryżu, tofu i innych dobroci 🙂 Co nie zmienia faktu, że wiele osób z grona mojej rodziny i znajomych nadal uważa, że żywię się sałatą 😉

Dziś mam dla Was propozycję sałatki z nutami orientalnymi, której głównym składnikiem jest kalafior pieczony z korzennymi przyprawami. Do tego tofu, suszone morele, orzechy i kremowy sos musztardowy. Pychotka 🙂 I samo zdrowie 🙂 I nie ma ani pół listka sałaty 😉

Składniki (na 2 – 4 porcje, zależnie od apetytu)

do upieczenia

  • jeden średni kalafior
  • szklanka mrożonego zielonego groszku
  • kostka tofu (180 g)

sos do pieczenia

  • 2 łyżki oliwy
  • sok z połowy cytryny
  • łyżka syropu z agawy
  • łyżeczka łagodnego curry
  • łyżeczka garam masala (lub mniej, jeśli nie lubicie pikantnych potraw)
  • ok. 2 łyżki sosu sojowego
  • szczypta czosnku w proszku

dodajemy po upieczeniu

  • duża garść (ok. 10) suszonych moreli
  • 3 łodygi selera naciowego
  • po garści migdałów i orzechów nerkowca

dressing

  • 150 ml jogurtu (użyłam sojowego)
  • 3 łyżki musztardy
  • pół łyżeczki kurkumy
  • łyżeczka curry
  • 1 – 2 łyżeczki syropu z agawy
  • sól do smaku
  • pieprz do smaku (sporo)

Przygotowanie

Mieszamy składniki sosu do pieczenia. Kalafiora dzielimy na różyczki, tofu kroimy w kostkę wielkości ok 1,5 cm. Tofu, groszek i kalafiora umieszczamy w naczyniu żaroodpornym i dokładnie mieszamy z sosem. Pieczemy w 180 stopniach przez ok. 40 minut. W trakcie pieczenia dwa razy mieszamy, żeby wszystko równo się przyrumieniło.

Po lekkim przestudzeniu do kalafiora dodajemy pokrojone w plasterki łodygi selera, pocięte w paski morele oraz orzechy i migdały. Składniki dressingu miksujemy i ewentualnie doprawiamy wedle upodobania. Mieszamy dressing z sałatką. Smacznego 🙂

Przepis dodaję do akcji Sałatki bez majonezu i Bakalie w kuchni