Tag Archives: brokuły

Sałatka z pieczonymi warzywami w kremowym sosie musztardowym

Zwykły wpis

Kolejny tydzień mija pod hasłem „10 godzin w biurze”. Do tego staram się wciskać w swój harmonogram w miarę regularne treningi, mieć trochę czasu dla męża, nie dopuścić, żeby dom porósł mchem, a brudne ciuchy przestały się mieścić nie tylko w ksozu na pranie, ale w całej łazience 😉 Nie mam czasu ani siły na wybitnie wyszukane dania. No ale jednak jeść trzeba i fajnie by było jeść zdrowo i smacznie. Najlepiej coś takiego, co zrobi sie prawie samo 😉 Taka właśnie jest ta sałatka. Wczoraj, kiedy dopełzłam do domu, wrzuciłam do piekarnika trochę warzyw – brokuły, cukinię i pozostałe szparagi. Tak się złożyło, że wszystkie były zielone 🙂 Zajęłam się czymś innym, podczas gdy warzywa „się robiły”. Dziś rano ugotowałam jajka na twardo i kiedy po pracy i treningu wpadłam głodna do kuchni, wystarczyło włożyć wszystko do jednej miski (no i wytrzymać te dodatkowe 5 minut, żeby zrobić zdjęcia ;))

Myślę, że do przepisu można wprowadzać rozliczne modyfikacje, zależnie od upodobań i zawartości lodówki, a i tak wyjdzie super 🙂

Składniki na pieczone warzywa (do sałatki użyłam ok 1/3 tej porcji)

  • 1 średni brokuł
  • 1 średnia cukinia
  • 1 pęczek zielonych szparagów

sos

  • 1/4 szklanki oliwy
  • 2 szczypty soli
  • szczypta czosnku w proszku
  • ok 1,5 łyzki octu balsamicznego

Przygotowanie

Brokuła dzielimy na różyczki. Cukinię kroimy w plasterki. Ze szparagów odcinamy końcówki. Wszystko wrzucamy do sporego naczynia żaroodpornego. Mieszamy wszystkie składniki sosu, dolewamy do warzyw i dokładnie mieszamy. Pieczemy ok. 40 minut w 200 stopniach.

Składniki na sałatkę (na 1 dużą porcję)

  • ok. 1/3 porcji warzyw
  • duża garść liści szpinaku lub innej zieleniny (np. gotowy mix sałat świetnie się nada)
  • 2 jajka na twardo
  • 1/4 avocado
  • kilka pomidorków koktailowych
  • ok. 1.5 łyżki musztardy
  • szczypta cukru lub parę kropel miodu albo syropu z agawy
  • szczypta soli

Przygotowanie

Jedno jajko miksujemy z musztardą, syropem z cukrem (lub miodem itp.), szczyptą soli i kilkoma łyżkami wody, aby powstał kremowy sos, mniej więcej o konsystencji śmietany. Próbujemy i ewentualnie doprawiamy do smaku. Na dno miseczki wkładamy szpinak lub inne liście i mieszamy z sosem. Następnie wkładamy pieczone warzywa, avocado pokrojone na kawałki, połówki pomidorków i drugie jajko pokrojone w ćwiartki, albo, jak kto woli, w plasterki 🙂 Gotowe. Smacznego 🙂

 

Pikantne muffinki brokułowe z kurczakiem i serem

Zwykły wpis

Czasem w kuchni jest tak, że coś, co zapowiada się jako totalna porażka, okazuje się być sukcesem i wchodzi na stałe do menu. Tak było w przypadku tych muffinek. Jakiś czas temu, jescze przed całą „akcją wegetariańską”, miałam zamiar ugotować na obiad kurczaka z warzywami w sosie z sera pleśniowego. Postanowiłam wykazać się własną inwencją, nie korzystać z żadnych przepisów, tylko zrobić „coś na oko”, a ponieważ moje doświadczenie i wyczucie kuchenne było wtedy bez porównania mniejsze niż teraz, to oczywiście z dobranych przeze mnie na oko proporcji nic sensownego nie wyszło 😉 Ser nie chciał się ładnie rozpuścić, jakieś warzywa, które dodałam, w trakcie gotowania puściłytyle wody, że w efekcie miałam coś na kształt zupy z kurczakiem i serowymi kluskami. Dodam, że mało apetycznej zupy 😉 Lekko podłamana stanęłam na garnkiem i mówię do męża: „No i co ja mam z tym teraz zrobić???”. A on na to, w ramach lekkiej złościwości: „Bo ja wiem… może zmiksować? ;)”

Z początku pomysł wydał mi się niedorzeczny, ale po chwili pomyślałam, że w sumie nie mam nic do stracenia 😉 Po odlaniu nadmiaru wody zmiksowałam mięso, warzywa i ser, dodałam jajko, żeby wszystko się jakoś razem trzymało i zapiekłam w formie do tarty. Efekt był fantastyczny 🙂 Od tego czasu robię co jakiś czas taką właśnie zapiekankę. Dzisiaj zabrałam się za szykowanie wersji z brokułami i wędzonym kurczakiem. Okazało się jednak, że masy jest zdecydowanie za mało na moją formę do tarty, więc sytuację uratowały foremki do muffinek 🙂

Składniki (na 8 muffinek)

  • 1 średni brokuł
  • ok. 200 g wędzonego filetu z kurczaka
  • ok. 100 g sera o wyrazistym smaku – u mnie mieszanina parmezanu i gruyere, bo akurat takie skrawki miałam w lodówce, myślę, że dobrze się sprawdzi również ser pleśniowy albo feta
  • 2 jajka
  • szczypta czonsku w proszku
  • duża szczypta chilli (albo trochę mniejsza, wedle upodobania ;))
  • 2 łyżki pestek słonecznika
  • 2 łyżki pestek dyni

Przygotowanie

Brokuła dzielimy na różyczki i gotujemy w osolonej wodzie ok. 10 minut. Odcedzamy i przelewamy zimną wodą. Kurczaka i brokuła mielimy lub miksujemy w blenderze. Ser trzemy na drobnej tarce. W misce mieszamy kurczaka, brokuła, jajka i ok. 2/3 sera. Doprawiamy do smaku czosnkiem i chilli. Dodajemy pestki z dyni i słonecznika i mieszamy. Masę wkładamy do foremek na muffinki i posypujemy każdą szczyptą pozostałego sera. Pieczemy 25 minut w 180 stopniach.

Myślę, że bardzo dobrze będzie do nich pasował smak pomidorów – w formie sałatki, salsy (na zdjęciach moja domowej roboty) czy sosu pomidorowego. Smacznego 🙂

Jak pewnie zauważyliście, zmieniłam tytul bloga, tak żeby nie było żadnych nieporozumień co do rodzaju przpeisów, jakie można będzie tu znaleźć. A będą przepisy wszelkiego rodzaju – wegetariańskie i nie. Może też pojawią się posty mniej kulinarne a bardziej życiowe – zobaczymy 🙂

Bakaliowa sałatka brokułowa…

Zwykły wpis

… kolorowa, smaczna i zdrowa 🙂

Może na pierwszy rzut oka takie połączenie wydaje się dziwne,ale zaręczam, że sałatka jest naprawdę bardzo smaczna 🙂 Chrupiące surowe brokuły dobrze się tutaj sprawdzają, ale jeśli nie lubicie ich w takiej postaci, można je krótko zblanszować.

Najlepiej robić tę sałątkę dwuetapowo 🙂 Najpierw mieszamy brokuły z sosem i odstawiamy do lodówki na kilka godzin (może być nawet na całą dobę), aby przeszły dobrze jego smakiem, a niedługo przed podaniem dodajemy orzechy, suszoną żurawinę i makaron. Dzięki temu orzechy pozostaną chrupiące, a makaron nie rozmięknie.

Składniki (na 3 spore porcje)

  • jeden średni brokuł
  • ok. 200 g dowolnego krótkiego makaronu (ładnie wygląda różnokolorowy)
  • 2 garście orzechów nerkowca
  • „mniejsze pół”puszki kukurydzy
  • duża garść suszonej żurawiny
  • sporo świeżo mielonego pieprzu

sos

  • pół szklanki jogurtu naturalnego (użyłam sojowego)
  • 2-3 łyżki musztardy
  • łyżeczka syropu z agawy
  • łyżeczka octu jabłkowego lub winnego
  • szczypta czosnku w proszku
  • 2 spore szczypty soli

Przygotowanie

Brokuły dzielimy na małe różyczki (im mniejsze, tym lepiej). Wszystkie składniki sosu miksujemy, mieszamy z brokułami i odstawiamy do lodówki na kilka godzin. Makaron gotujemy troszkę krócej niż podano na opakowaniu, żeby był „bardzo al dente”. Makaron i pozostałe składniki mieszamy z brokułami i sosem. Doprawiamy sporą ilością pieprzu i ewentualnie solą albo odrobiną musztardy do smaku.

Przepis dodaję do akcji Bakalie w kuchni i Sałatki bez majonezu.

Sałatka niefotogeniczna ;-)

Zwykły wpis

Zrobiłam dziś przepyszną sałatkę! Naprawdę, jedną z lepszych, jakie udało mi się wyprodukować. Ale zrobienie jej przyzwoitego zdjęcia wykracza poza moje aktualne talenty i umiejętności fotograficzne 😉 Dlatego, by nie odbierać Wam apetytu, zdjęcia nie będzie 😉 Ale przepisem się podzielę, bo jest naprawdę wart wypróbowania. Bardzo, bardzo polecam. Inspirowałam się tym przepisem. U mnie to nie wygląda tak ładnie 😉 Ale za to jak smakuje!

Składniki (na 3 duże lub 4 mniejsze porcje)

  • Większe pół główki kapusty pekińskiej
  • duża marchewka
  • pół średniego brokuła
  • 2 garści krótkiego makaronu (użyłam razowego fussili)
  • 1-2 cebulki dymki razem ze szczypiorkiem
  • kostka tofu (180 g)
  • ok. 3 łyżki sosu sojowego
  • kilka kropel oleju sezamowego (opcjonalnie)

sos

  • 3 czubate łyżki masła orzechowego
  • ok 5 łyżek (nieczubatych ;)) sosu sojowego
  • łyżeczka syropu z agawy
  • ok. 1-2 łyżki octu ryżowego (albo jabłkowego, winnego…)
  • spora szczypta chili w proszku lub łyżeczka bardzo ostrej salsy (u mnie salsa habanero – po spróbowaniu odrobiny „luzem” dym leci uszami ;))
  • woda, do uzyskanie pożądanej konsystencji. Użyłam ok 1/4-1/3 szklanki i sos był dość gęsty

Przygotowanie

Tofu kroimy w niedużą kostkę i mieszamy z 3 łyżkami sosu sojowego. Naczynie żaroodporne smarujemy olejem, wkładamy tofu i pieczemy ok. 35 minut w 180 stopniach. Makaron gotujemy al dente wedle instrukcji na opakowaniu. Brokuła dzielimy na małe różyczki, wrzucamy do wrzątku i gotujemy ok. 5 minut. Ja mam taki patent, że dorzucam brokuła pod koniec gotowania makaronu – zawsze potem jeden garnek mniej do mycia :). Marchewkę trzemy na tarce o większych oczkach, kapustę pekińską i cebulkę dość drobno siekamy.

Wszyskie składniki sosu miksujemy. Uwaga: nie używamy z przyzwyczajenia najwyższej mocy miksera, gdyż grozi to zbieraniem masła orzechowego ze ścian, co niestety miałam okazję przerobić w praktyce 😉 Makaron, tofu i warzywa wrzucamy do dużej miski i dokładnie mieszamy z sosem. ewentualnie doprawiamy do smaku. Gotowe 🙂 Nalepsza jest, jeżeli tofu, makaron i brokuły są jeszcze ciepłe. Można też przygotować je wcześniej i przed dodaniem surowych warzyw podgrzać chwilę w mikrofalówce.

Sałatka „detox”

Zwykły wpis

Idzie zima (podobno, bo za oknem póki co całkiem ładnie ;)) a z nią sezon przeziębień, grypy i innego paskudztwa. Dlatego trzeba jeszcze bardziej dbać o to, żeby faszerować się witaminami. Mój organizm jakoś sam się ich domaga. Mimo coraz bardziej zimowej pogody nie chodzą za mną „ciężkie” zapychające dania, a wręcz przeciwnie, ciągle mi mało świeżych chrupiących surowych warzyw i owoców. Szkoda, że będą coraz droższe i trudniej dostępne, no ale cóż, nie ma co narzekać, lepiej skonsumować pyszną sałatkę, póki jeszcze warzywa nie kosztują fortuny 😉

Ta sałatka jest po prostu nieprzyzwoicie zdrowa 😀 A przy tym pyszna, sycąca, niskokaloryczna. Po prostu bomba (witaminowa). Dodatkową zaletą jest fakt, że można ją zrobić dosłownie w 5 minut, jeśli tylko jesteście szczęśliwymi posiadaczami robota kuchennego. W przeciwnym przyadku czeka Was dużo siekania 😉

Do przygotowania tej sałatki użyjcie naprawdę świeżych warzyw. Wiadomo, że zawsze im świeższe tym lepsze, ale w tym przypadku to szczególnie ważne z dwóch powodów. Po pierwsze, im świeższe warzywa, tym bardziej są soczyste i chrupiące, a nie będziemy ich gotować, więc warto, żeby ich naturalny smak był najlepszy jak się da. A po drugie, mam bardzo złe doświadczenia po zjedzeniu surowego kalafiora, który czas pierwszej świeżości miał już za sobą. Zdecydowanie Wam tego nie polecam. Zróbcie z niego zupę, a do surowej sałatki użyjcie takiego prosto z bazarku. Oryginalny przepis na tę sałatkę znalazłam na nieocenionym blogu Oh She Glows.

Składniki (na wielką miskę)

  • 1 spory brokuł
  • 1 malutki kalafior lub pół dużego
  • 2 małe lub 1 duża marchewka
  • sok z jednej cytryny
  • duża garść rodzynek
  • duża garść pestek słaonecznika
  • ok. 3 łyżki syropu z agawy lub klonowego
  • pół dużego pęczka natki pietruszki
  • sól do smaku (u mnie 2 spore szyczpty)
  • pieprz do smaku (najlepiej z młynka, naprawdę warto się na niego zrujnować)

Przygotowanie

Brokuła dzielimy na różyczki, wrzucamy do robota kuchennego i mielimy „na proszek”. Przekładamy do dużej miski. To samo robimy z kalafiorem. Marchewkę obieramy i trzemy na tarce jarzynowej. Pietruszkę drobno siekamy. Dodajemy rodzynki, pestki słonecznika, sok z cytryny, syrop z agawy, sól i pieprz. Dokładnie mieszamy i ewentualnie doprawiamy do smaku. Gotowe, smacznego 🙂