Tag Archives: obiad

Pieczona dynia w dwóch odsłonach

Zwykły wpis

Idzie jesień, a wraz z nią zaczął się sezon na dynię. Zbliża się Amerykański Dzień Dyni, stający się powoli światomym, znany też pod nazwą Halloween 😉 Osobiście nie przeszkadzają mi szczerzące się zewsząd dyniowe paszcze 🙂 Uważam nawet, że to miły akcent w tym ogólnie ciemnym, zimnym i paskudnym sezonie. Chociaż w tym roku i tak nie mamy co narzekać na jesień, po nieistniejącym lecie okazała się wyjątkowo łaskawa.

Co do dyni, dopóki nie zaczęłam „bawić się” kuchnią wegańską, nigdy jej nie próbowałam. Jadłam pestki, ale samej dyni nie, w sumie nie wiem dlaczego. W moim domu rodzinnym dynia nie występowała 🙂 Natomiast, odkąd zaczęłam wertować blogi wegańskie, w szczególności amerykańskie, w okolicach wyżej wspomnianego święta, zainteresowałam się dynią i od tej pory „wyciskam” sezon dyniowy na maksa 🙂 Dziś mam dla Was dwa przepisy na bazie pieczonej dyni, jeden superprosty, do zrobienia w 2 minuty (nie licząc pieczenia dyni ;)), drugi trochę bardziej skomplikowany.

Na początek: jak upiec dynię.

Należy zaopatrzyć się w dynię, trochę oliwy i wodę. Zazwyczaj zaleca się dynię obrać, ale widocznie to zalezy od gatunku. Ja używam dyni hokkaido i bez obierania jest OK. Obraną (lub nie) dynię przekrawamy na pół i wyjmujemy pestki i „flaki”. Resztę kroimy na nieduże kawałki. Umieszczamy w naczyniu żaroodpornym (jeśli się zmieści) albo na blasze, polewamy odrobiną oliwy i mieszamy, żeby kawałki dyni się nia pokryły. Na dno naczynia albo blachy wlewamy trochę wody. pieczemy przez ok. 40 minut w 180 stopniach.

A teraz superekpresowy przepis na pyszne smarowidło do chleba.

Krem dyniowy (na kilka śniadań :))

Składniki

  • puszka białej fasoli
  • ok 200-250 g pieczonej dyni
  • 3/4 łyżki cynamonu
  • duuuuuża łyżka masła orzechowego
  • spora szczypta soli (użyłam niesolonego masła, jeśli macie solone, dajcie odpowiednio mniej soli, do smaku)
  • ok. łyżeczki syropu klonowego lub z agawy

Wszystko zmiksować (fasolę uprzednio odcedzić). I wcinać 🙂

A teraz przepis numer dwa. Tarta jest efektowna, smaczna i baaardzo sycąca. Polecam konsumpcję z jakąś lekką sałątką z soczystych warzyw.

Tarta z dynią i szpinakiem

Składniki

Ciasto

  • 2 szklanki mąki
  • 1/3-1/2 szklanki oliwy
  • ok 1/2 szklanki wody
  • szczypta soli.

Masa „serowa”

  • 2 kostki tofu
  • ok pół szklanki płatków drożdżowych
  • 2 łyżki mąki z cieciorki (albo kukurydzianej)
  • łyżka tahini
  • po łyżce (lub więcej do smaku) suszonego tymianku i rozmarynu
  • sól i pieprz do smaku
  • około 1/2 szklanki niesłoszonego mleka roślinnego

Oprócz tego

  • ok 200 g pieczonej dyni
  • paczka mrożonego szpinaku
  • sól, pieprz, czosnek w proszku
  • olej do formy

Przygotowanie

Najpierw ciasto. Mieszamy mąkę i oliwę i stopniowo dolewamy wodę, tak żeby zagnieść jedną kulę elastycznego, ale niezbyt miękkiego ciasta. Odkładamy ciasto do lodówki na ok. pół godziny. W międzyczasie dobrze odparowujemy szpinak, doprawiając do smaku solą, pieprzem i czosnkiem. Wszystkie składniki masy „serowej” miksujemy. Trzeba dać sporo soli, bo inaczej całość może wyjść mdła w smaku. Formę do tarty smarujemy olejem i „wyklejamy” ciastem, tak, żeby pokryło też brzegi. Pieczemy około 15 minut w 180 stopniach. Niastępnie na podpieczony spód wykładamy masę szpinakową, na to pokrojoną w plasterki pieczoną dynię, a na koniec wszystko przykrywamy masą z tofu. Całość pieczemy przez kolejne 30-35 minut. Jeśli Wasz piekarnik ma taką opcję, to ostatnie 10 minut pieczemy tylko z grzaniem góra+dół.

(Bardzo) pożywna zupa warzywna

Zwykły wpis

Jest coraz zimniej i ciemniej i póki co, lepiej nie będzie. Pozostaje więc czekać na wiosnę i rozgrzewać się pożywnym gorącym jedzeniem pełnym witamin, mikroelementów i ogólnie samego dobra. Takim jak ta zupa 🙂 Jest przepyszna, baaaardzo gęsta i sycąca. Osobiście nie jestem fakną zup, ale ta zdobyła moje serce. Może dlatego, że w oryginale nazywa się „Babaganoush Hummus Soup” a ja bardzo lubię babaganoush i hummus, więc postanowiłam dać jej szansę i zdecydowanie było warto :). Powyższa porcja pochodzi już  z drugiego podejścia do zupki (nie to, że pierwsze nie nadawało się do jedzenia, po prostu wtedy jeszcze nie powróciłam do bloga :))

Składniki (na 3 duże porcje)

  • 1 duży bakłażan
  • 1 duża cebula
  • 1 duża czerwona papryka
  • puszka cieciorki
  • 2 łyżki tahini (nie żałować, tahini to połowa sukcesu tej zupy ;))
  • sok z połowy cytryny
  • 2-3 ząbki czosnku
  • kawałek imbiru trochę mniejszy niż kciuk (albo ok. łyżeczki suszonego)
  • 1 łyżka ziaren kminku
  • ok. pół łyżeczki chili
  • sól i pieprz do smaku
  • olej do smażenia (ok. 2-3 łyżki)
  • 3 szklanki bulionu warzywnego
  • być może przyda sią szczypta kurkumy

Przygotowanie

Cebulę siekamy, czosnek przeciskamy przez praskę (albo drobno siekamy). Bakłażana obieramy ze skórki.Warzywa kroimy na kawałki (w miarę drobno, ale bez przesady ;)). Na patelni rozgrzewamy olej, wrzucamy wszystkie warzywa oraz kminek, imbir starty na drobnej tarce i chili. Smażymy około 25 minut, aż warzywa będą miękkie. Co jakiś czas mieszamy i w razie potrzeby dolewamy po kilka łyżek wody (potrzeba będzie prawie na pewno, ja dolewałam chyba 3 albo 4 razy). Na koniec smażenia doprawiamy solą i pieprzem. Do blendera wrzucamy odsączoną cieciorkę i tahini. Dodajemy warzywa i sok z cytryny. Dodajemy też bulion. Na początek można wlać dwie szklanki, żeby potem ewentualnie rozcieńczyć do pożądanej konsystencji. Ja jednak myślę, że spokojnie można dać od razu trzy szklanki, bo zupa i tak wychodzi bardzo gęsta. Miksujemy na wysokich obrotach, aż uzyskamy krem. Ewnetualnie jeszcze doprawiamy do smaku wedle uznania. Jeżeli zupa będzie miała niespecjalnie apetyczny kolor (u mnie tak wyszło za pierwszym razem, nie wiem dlaczego) to można „podkolorować” ją trochę kurkumą.

Podajemy z dowolnym pieczywem, krakersami albo bez niczego, bo i tak jest wybitnie sycąca. Smacznego 🙂