Tag Archives: curry

Wegańskie curry warzywne z masłem orzechowym

Zwykły wpis

curry z masłem orzechowym

Co prawda w ostatnich dniach pogoda nieźle nas rozpieszczała, ale ewidentnie czuć już w powietrzu jesień. Rano jest naprawdę zimno, z drzew sypią się liście, na straganach pełna parą rozgościły się dynie… i wcześniej robi się ciemno, co poważnie utrudnia zrobienie przyzwoitych zdjęć 😉 Ale nic to – nieśmiało zaczynam sezon dyniowy i mam dla Was pierwszy tej jesieni dyniowy przepis – wegańskie curry z warzywami, tofu i masłem orzechowym. Aromatyczne, rozgrzewające, bardzo sycące, pełne warzyw i, co też ważne, wymaga pobrudzenia tylko jednego garnka 😉 Inspirowałam się tym przepisem. Robiłam już tego typu curry w wersji wegańskiej – z cieciorką i tofu, a także z kurczakiem i zawsze wychodziło dobre 🙂 O dziwo połączenie masła orzechowego z pomidorami i mlekiem kokosowym jest naprawdę bardzo ciekawe. Zdecydowanie warte wypróbowania 🙂

curry

Składniki (na 3-4 porcje)

  • ok. 400 g dyni (kupiłam już „wypatroszoną” dynię na zupę)
  • ok. 10 sporych pieczarek
  • 1 mała cukinia
  • 1 cebula
  • duża garść liści szpinaku (można pominąć)
  • ok. pół szklanki quinoa, kaszy jaglanej lub kuskusu
  • 1 kostka tofu naturalnego
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 2 czubate łyżki masła orzechowego
  • 1-1,5 łyżki curry (w proszku)
  • mała puszka (200 ml) mleczka kokosowego (użyłam light)
  • jedna kostka rosołowa (opcjonalnie)
  • garść orzeszków ziwmnych (opcjonalnie)
  • 1-2 łyżki oliwy do smażenia

Przygotowanie

W sporym garnku rozgrzewamy oliwę. Cebulę siekamy, wrzucamy do garnka i smażymy kilka minut, aż zmięknie. Dynię kroimy w kostkę, cukinię w półplasterki, pieczarki obieramy i też kroimy w plasterki. Warzywa dorzucamy do cebuli i zalewamy wodą tak, żeby je zakryła. Wrzucamy kostkę rosołową, dodajemy koncentrat pomidorowy, masło orzechowe, mleczko kokosowe i curry. Na niedużym ogniu gotujemy ok. 25 minut, od czasu do czasu mieszając. Ok. 15 minut przed końcem gotowania dodajemy quinoa, kaszę lub kuskus (surowe). Kasza wchłonie sporo płynu, więc gdyby curry było za gęste, dolewamy parę łyżek wody.

Tofu kroimy w niedużą kostkę i dorzucamy ok. 5 minut przed końcem gotowania. W tym momencis dorzucamy też świeży szpinak i mieszamy, aż liście zmiękną. Na koniec można dosypać garść orzeszków ziemnych.

masło orzechowe

Przepis dodaję do akcji Love masło orzechowe ed.II

Reklamy

Curry z cukinii z kurczakiem i nerkowcami

Zwykły wpis

Dziś proponuję Wam moje ulubione curry. Wersja z kurczakiem, ale muszę nadmienić, że pierwszy raz próbowałam go w wersji wegańskiej i właśnie wtedy dołączyło do grona nielicznych potraw, które pojawiają się u mnie regularnie. Należy po prostu ominąć kurczaka, a resztę zrobić zgodnie z przepisem. Można ewentualnie zamast kurczaka użyć tofu. Ostrzegam, że curry jest bardzo pikantne, więc osoby lubiące łagodniejsze smaki mogą dodać mniej przypraw, w szczególności chili i imbiru.

Składniki

  • ok. 40 dag piersi kurczaka
  • 2 średnie cebule
  • 1 cukinia
  • puszka (400 ml) mleka kokosowego
  • szklanka zielonego groszku (użyłam mrożonego)
  • garść nerkowców (lub orzechów ziemnych)
  • 1-2 łyżki tłuszczu do smażenia (u mnie masło klarowane)

marynata do mięsa

  • 1-2 łżki oliwy
  • 2 łyżeczki curry w proszku (w tym przepisie zazwyczaj używam Kamisa)
  • 2 szczypty soli
  • łyżka soku z cytryny

przyprawy

  • opakowanie curry (z tego 2 łyżeczki do marynary)
  • ok. 2/3 łyżeczki ziaren kolendry
  • pół łyżeczki imbiru w proszku,
  • 1/3 łyżeczki gałki muszkatałowej
  • szczypta cynamonu
  • 1/3 łyżeczki mielonego kminku
  • szczypta słodkiej papryki
  • chili do smaku (można pominąć)
  • sól do smaku

Przygotowanie

Kurczaka kroimy w kostkę. Składniki marynaty mieszamy, zalewamy nią kawałki kurczaka i odstawiamy do lodówki. U mnie marynował się 24 godziny, ale myślę że godzina-dwie w zupełności wystarczą.

Rozgrzewamy niedużą patelnię (bez tłuszczu) i wrzucamy na nią zamarynowane kawałki kurczaka. Smażymy, dosyć często mieszając, aż mięso się zrumieni (jakieś 10 minut).

W międzyczasie siekamy cebulę (nie musi być bardzo drobno). Na drugiej dużej patelni rozgrzewamy tłuszcz i wkładamy cebulę oraz przyprawy, oprócz soli. I teraz ważna rzecz – cebulę z przyprawami smażymy na średnim ogniu, często mieszając, co najmniej 10 minut. Kiedy zacznie wysychać, dolewamy po kilka łyżek wody. Dzięki tak długiemu smażeniu ze wszystkich przypraw wydobędzie się aromat i efekt końcowy będzie o niebo lepszy. Dopiero ostatnio wyczytałam gdzieś, że tak należy robić, szczególnie w przypadku korzennych przypraw używanych w kuchni orientalnej. Rzeczywiście, jest kolosalna różnica w smaku, więc warto poświęcić parę minut więcej.

Kiedy cebula poddusiła się praktycznie na papkę, dodajemy pokrojoną w półplasterki cukinię oraz kurczaka. Smażymy, mieszając co jakiś czas, aż cukinia trochę zmięknie. Następnie wlewamy mleko kokosowe i mieszamy. Dusimy całość przez jakieś 20 minut, aż mniej więcej połowa płynu odparuje. Wsypujemy groszek i dusimy jeszcze ok. 5 minut. Doprawiamy solą do smaku. Dodajemy nerkowce lub orzeszki ziemne. Mieszamy i gotowe 🙂 Można przed podaniem posypać świeżą kolendrą, ale akurat nie miałam, a szkoda, bo poza smakowym poprawiłby się też efekt estetyczny 😉

Kotleciki sezamowe i pikantny sos curry

Zwykły wpis

Kolejna odsłona curry 🙂 Tym razem w wersji pomidorowej z cukinią i mini kotlecikami mielonymi, które też mają delikatne egzotyczne nuty smakowe 😉 Uprzedzam, że sos jest bardzo pikantny, nawet dla mnie, a ja lubię pikantne smaki. Dlatego, jeśli wolicie łagodniejsze potrawy, dodajcie mniej chilli (albo w ogóle je pomińcie).

Składniki na 12 małych kotlecików

  • 0,5 kg mięsa mielonego (u mnie mieszane drobiowo-wołowe)
  • 1 jajko
  • 2 czubate łyżki mielonego siemienia lnianego
  • 1,5 łżki sosu sojowego
  • czubata łyżka masła słonecznikowego lub orzechowego
  • 2 łyżeczki zielonej pasty curry
  • szczypta czosnku w proszku
  • szczypta mielonego kminku
  • szczypta mielonego imbiru
  • ok. 2/3 szklanki ziaren sezamu do obtoczenia
  • olej do smażenia

Przygotowanie

Wszystkie składniki z wyjątkiem sezamu i oleju dokładnie mieszamy w misce i wyrabiamy jednolitą masę. Formujemy małe kotleciki i obtaczamy w sezamie. Na patelni rozgrzewamy olej i smażymy z obu stron (mniej więcej po 5 minut na stronę). Następnie przekładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy 20 minut.

Składniki na sos curry

  • jedna średnia cukinia
  • ok. szklanka sosu pomidorowego z kartonika (bez dodatków)
  • mała puszka mleczka kokosowego (ok. 200 ml)
  • reszta słoiczka zielonej pasty curry (na kotleciki i sos zużyłam cały słoiczek wielkości ok. 100 ml)
  • szczypta imbiru w proszku
  • chilli do smaku (można pominąć)
  • ok. łyżka oliwy lub oleju
  • ewentualnie 2 łyżeczki mąki i kilka łyżek zimnej wody do zagęszczenia sosu

Przygotowanie

Cukinię kroimy w półplasterki. W garnku lub na patelni rozgrzewamy olej. Wrzucamy cukinię i smazymy jakieś 3 minuty. Następnie dodajemy pozostałe składniki, oprócz mąki. Mieszamy i podgrzewamy na średnim ogniu, aż sos zacznie się gotować. Od tej chwili gotujemy go jeszcze jakieś 10 minut. Jeżeli wydaje Wam się za rzadki, można go zagęścić – rozprowadzamy mąkę w zimnej wodzie, tak, żeby nie było grudek i wlewamy tę zawiesingę do sosu. Mieszamy i jeszcze raz doprowadzamy do zagotowania. Zdejmujemy z ognia i podajemy z kotlecikami. Smacznego 🙂

Zupa curry z łososiem, krewetkami i cukinią

Zwykły wpis

Dzisiaj zapraszam na powiew egzotyki – zupa z zielonym curry, łososiem, krewetkami i pędami bambusa 🙂 Brzmi jak och i ach, prawda? W rzeczywistości jest bardzo prosta i dosyć szybka do zrobienia (od początku do końca zajęła mi odrobinę ponad poł godziny). Składniki można dostać w każdym większym supermarkecie. Może nie na dzisiejszy obiad, z racji tego, że supermarkety nieczynne, ale zróbice ją jutro 😉 Albo na najbliższe przyjęcie rodzinne, żeby trochę zaszpanować 😉

Wiele razy już robiłam curry w różnych konfiguracjach, ale nigdy jeszcze nie łączyłam go z rybą. Trochę się bałam efektu, ale niepotrzebnie – wyszło bardzo fajnie 🙂

Składniki (na 4-5 porcji)

  • 2 puszki (w sumie 800 ml) mleka kokosowego
  • 1 spora cukinia
  • ok. 250 g filetu z łososia (nie wędzonego ;))
  • ok. 15 krewetek – jakiś pośredni rozmiar pomiędzy koktailowymi a królewskimi
  • słoiczek (100 ml) zielonej pasty curry*
  • puszka pędów bambusa (puszka miała wielkość mniej więcej standardowej puszki tuńczyka, zapomniałam sprawdzić, ile dokładnie)
  • opcjonalnie: sól, płatki chili, sok z limonki lub cytryny do smaku
  • opcjonalnie: czubata łyżka mąki i ok. 1/3 szklanki wody do zagęszczenia

*słyszałam, że zielona pasta curry jest bardzo ostra, dlatego na początku podeszłam do niej ostrożnie, ale okazało się, że po zużyciu całego słoiczka zupa wyszła w sam raz. Lubię pikantne potrawy, ale akurat w tym przypadku naprawdę ani trochę nie piecze w paszczę. Myślę, że użycie mniejszej ilości spowodowałoby, że całość byłaby trochę mdła. Może to zależy od konkretnej marki pasty – ja użyłam firmy Thai Heritage

marynata

  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • ok. 2 łyżki soku z limonki lub cytryny
  • szczypta czosnku w proszku
  • szczypta soli
  • szczypta chilli

Przygotowanie

Jeśli używacie mrożonych krewetek, należy je najpierw rozmrozić. Wszystkie składniki marynaty mieszamy i w niewielkiej miseczce zalewamy krewetki marynatą. Zostawiamy na kilka godzin albo na całą noc.

Do średniej wielkości garnka wlewamy mleko kokosowe i pastę curry. Podgrzewamy, mieszając, aż pasta połączy się z mlekiem. Cukinię kroimy w półplasterki (bez obierania). Łososia kroimy w kostkę wielkości mniej więcej 1,5 cm. Kiedy mleko będzie już gorące, wrzucamy cukinię, łososia i krewetki razem z marynatą. Zmniejszamy ogień i gotujemy ok. 20 minut, dosyć cząsto mieszając. Jakieś 5 minut przed końcem gotowania dodajemy odsączone pędy bambusa. Jeśli wydaje Wam się, że zupa wyszła za rzadka, można ją zagęścić. Mąkę rozprowadzamy w ok. 1/3 szkalnki zimnej wody i tak powstałą zawiesinę wlewamy do zupy. Mieszamy i doprowadzamy do zagotowania.

W razie potrzeby doprawiamy do smaku solą, chili i sokiem z limonki lub cytryny. I gotowe 🙂 Smacznego 🙂 Można podawać ze świeżą kolendrą, jeśli lubicie.

Orientalna sałatka z pieczonego kalafiora

Zwykły wpis

Wiele osób uważa, że wegetarianie, a weganie to już w ogóle, żyją na sałatkach, czytaj jedzą sałatę i szpinak z kiełkami, a w ramach rozpusty tofu raz na tydzień. Dzięki czemu są bladzi, słabi, schorowani i mają niedobory czego tylko się da. Mogę powiedzieć o sobie, że w dużym stopniu żyję na sałatkach. Które praktycznie nigdy nie zawierają sałaty. Kiełki zostawiam moim świnkom morskim 😉 Wiem, że są (kiełki, nie świnki) bardzo zdrowe, ale jakoś do smaku większości nie mogę się przekonać i na moim talerzu lądują sporadycznie. Moje sałatki zawsze są bardzo konkretne – takie, żeby jedną porcją można było się najeść na pracowy lunch. Pełne warzyw, ale też owoców, orzechów, pestek, kaszy czy ryżu, tofu i innych dobroci 🙂 Co nie zmienia faktu, że wiele osób z grona mojej rodziny i znajomych nadal uważa, że żywię się sałatą 😉

Dziś mam dla Was propozycję sałatki z nutami orientalnymi, której głównym składnikiem jest kalafior pieczony z korzennymi przyprawami. Do tego tofu, suszone morele, orzechy i kremowy sos musztardowy. Pychotka 🙂 I samo zdrowie 🙂 I nie ma ani pół listka sałaty 😉

Składniki (na 2 – 4 porcje, zależnie od apetytu)

do upieczenia

  • jeden średni kalafior
  • szklanka mrożonego zielonego groszku
  • kostka tofu (180 g)

sos do pieczenia

  • 2 łyżki oliwy
  • sok z połowy cytryny
  • łyżka syropu z agawy
  • łyżeczka łagodnego curry
  • łyżeczka garam masala (lub mniej, jeśli nie lubicie pikantnych potraw)
  • ok. 2 łyżki sosu sojowego
  • szczypta czosnku w proszku

dodajemy po upieczeniu

  • duża garść (ok. 10) suszonych moreli
  • 3 łodygi selera naciowego
  • po garści migdałów i orzechów nerkowca

dressing

  • 150 ml jogurtu (użyłam sojowego)
  • 3 łyżki musztardy
  • pół łyżeczki kurkumy
  • łyżeczka curry
  • 1 – 2 łyżeczki syropu z agawy
  • sól do smaku
  • pieprz do smaku (sporo)

Przygotowanie

Mieszamy składniki sosu do pieczenia. Kalafiora dzielimy na różyczki, tofu kroimy w kostkę wielkości ok 1,5 cm. Tofu, groszek i kalafiora umieszczamy w naczyniu żaroodpornym i dokładnie mieszamy z sosem. Pieczemy w 180 stopniach przez ok. 40 minut. W trakcie pieczenia dwa razy mieszamy, żeby wszystko równo się przyrumieniło.

Po lekkim przestudzeniu do kalafiora dodajemy pokrojone w plasterki łodygi selera, pocięte w paski morele oraz orzechy i migdały. Składniki dressingu miksujemy i ewentualnie doprawiamy wedle upodobania. Mieszamy dressing z sałatką. Smacznego 🙂

Przepis dodaję do akcji Sałatki bez majonezu i Bakalie w kuchni

Słoneczne curry z kalafiora i brukselki

Zwykły wpis

Dzień dobry 🙂 W natłoku wigilii pracowych, koleżeńskich, randek z Mikołajem w centrach handlowych i innych tradycyjnych elementów przedświątecznego szaleństwa nie bardzo mam czas gotować, więc postanowiłam wykorzystać ten czas na opróżnienie zamrażarki z zalegających od niepamiętnych czasów resztek. Dzięki temu zyskam miejsce na nowe resztki, które niechybnie pojawią się po świętach.

Dzisiaj jednak wyprodukowałam zupełnie od początku fajne żółte curry, w którym smak limonki i mleczka kokosowego przypomina o lecie i pozwala na chwilę zapomnieć o nocy polarnej, która do nas zawitała (dowodem na to, że mamy noc polarną, jest powyższe nieprzyzwoicie ciemna zdjęcie zrobione w południe przy całkowicie odsłoniętych oknach :P)

Składniki (na 2 duże porcje lub 3 małe)

  • kostka tofu (180 g)
  • pół mniejszego lub 1/4 dużego kalafiora
  • kilkanaście brukselek
  • puszka (200 ml) mleka kokosowego
  • łyżecka mielonego imbiru
  • łyżeczka ziaren kminku
  • ok. 2.5 łyżki curry. Ja użyłam mieszanki bardzo ostrego i łagodnego, ale to zależy od Waszych upodobań co do ostrości jedzenia
  • łyżeczka kukrumy
  • sok z 1 limonki
  • ok. 2 łyżki sosu sojowego
  • ok. 1,5-2 łyżki syropu z agawy

marynata

  • 2 łyżki sosu sojowego
  • łyżka syropu z agawy
  • sok z połowy limonki

oprócz tego

  • garść nerkowców
  • brązowy ryż do podania (użyłam jednej torebki, ale można trochę więcej)
  • olej lub olej w sprayu do smażenia

Przygotowanie

Tofu kroimy w kostkę. Mieszamy składniki marynaty, zalewamy nią tofu i odstawiamy do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na noc. Ryż gotujemy według przepisu na opakowaniu.

Kalafiora dzielimy na nieduże różyczki. Brukselkę myjemy, odcinamy korzonki i przekrajamy główki na pół. Na patelni rozgrzewamy odrobinę oleju lub spryskujemy ją olejem w sprayu. Wrzucamy tofu i smażymy kilka minut na dużym ogniu, cały czas mieszając, aż lekko się zrumieni. Zdejmujemy z patelni. Zmniejszamy ogień, dolewamy odrobiną oleju lib jeszcze raz spryskujemy sprayem. Wsypujemy przyprawy i smażymy przez jakieś dwie minuty, często mieszajac. Wrzucamy warzywa, dodajemy sok z limonki, syrop z agawy i wlawamy kilka łyżek wody. Mieszamy, aby warzywa pokryły się równo przyprawami. Smażymy jakieś 8 minut, od czasu do czasu mieszając i dolewając niewielką ilośc wody, kiedy cały płyn się wygotuje. Następnie wlewamy mleko kokosowe i mieszamy. Dokładamy tofu i ryż, mieszamy i na średnim ogniu gotujey jeszcze jakieś 3-5 minut. Na koniec dodajemy orzechy nerkowca. Przekładamy do mieseczek i konsumujemy 🙂