Tag Archives: quinoa

Muffinki z quinoa i bakaliami

Zwykły wpis

Kolejna propozycja na słodko – co ja poradzę, że jestem wielbicielką słodyczy… Chociaż, szczerze mówiąc, chyba zbliża się przerwa w fazie słodkiej, więc niebawem jest szansa na więcej pikantnych przepisów obiadowych 😉 A póki co, mam dla Was przepyszne i superzdrowe babeczki – na bazie quinoa i mielonych migdałów. Do tego orzechy i czekolada. Z dedykacją dla mojej Bratowej, która tak jak ja jest czekoladholikiem i słodyczożercą, a ostatnio prosiła o pomysły na zdrowe słodkie przekąski. Kalinko, mówisz i masz 🙂 Przepis znalazłam tutaj.

Składniki (na 13 średnich babeczek)

  • czubata szklanka surowej quinoa (myślę, że może być też kasza jaglana)
  • 200 g kruszonych migdałów (mogą być całe, ja użyłam kruszonych, bo łatwiej je zmielić, może być też gotowa mączka migdałowa, którą podobno można gdzieś kupić, aczkolwiek ja jeszcze nie spotkałam)
  • 1 jajko lub 1 czubata łyżka siemienia lnianego + 1/3 szklanki wody
  • szklanka mleka (użyłam sojowego)
  • 1/4 szklanki cukru (użyłam brązowego)
  • łyżeczka cynamonu
  • 2 spore szczypty soli
  • odrobina ekstraktu z wanilii lub łyżeczka cukru waniliowego
  • 2 garście bakalii (użyłam mieszanki studenckiej, ale mogą być dowolne orzechy, pestki albo suszone owoce pokrojone na nieduże kawałki)
  • pół tabliczki gorzkiej czekolady pokrojonej na małe kawałeczki

Przygotowanie

Quinoa gotujemy al dente, czyli ok 10 minut. Odcedzamy i studzimy. Jeżeli używamy siemienia lnianego jako zamiennika jajek, mieszamy siemię z ciepłą wodą i odstawiamy na ok. 10 minut. Dokładnie mieszamy wszystkie składniki oprócz bakalii i czekolady. Dodajemy bakalie i czekoladę i mieszamy raz jeszcze. Przekładamy do foremek, które należy wypełnić w 100% , a nawet w 110%, bo te babeczki nie rosną w trakcie pieczenia. Pieczemy 25 minut w 160 stopniach. Przed wyjęciem z foremek trzeba muffinki całkowicie wystudzić.

Smacznego 🙂

Przepis dodaję do akcji Quchnia pełna quinoa

Figa bez maku – śniadaniowa quinoa z figami

Zwykły wpis

Wczoraj znalazłam w sklepie świeże figi w sensownej cenie. Jakoś tak się złożyło, że nigdy wcześniej ich nie próbowałam (często jadłam suszone), a ostatnio sporo bloggerów rozpływa się w zachwytach nad nimi, więc zainwestowałam. Przyniosłam do domu cztery spore egzemplarze, w sam raz pod kolor do fioletowych miseczek 😉

Zaczęłam przeglądać przepisy i tu zaczęły się schody, bo większość to były albo dżemy, konfitury itp., albo figi owinięte szynką prosciutto, albo ciasta. A ja chciałam coś szybkiego, bezmięsnego i takiego, żeby nie „zabić” smaku świeżych owoców. Stanęło więc na tym, że figi staną się wypasionym dodatkiem do weekendowego śniadania. Właśnie skończyłam najadać się po uszy waniliową quinoa z figami i orzechami. Pycha 🙂

Quinoa można zastąpić kaszą jaglaną albo nawet kuskusem (oczywiście kuskusu nie gotujemy). Można też przygotować ją dzień wcześniej, a rano tylko dolać odrobinę mleka i podgrzać (albo i nie). Ja tak właśnie zrobiłam, bo mimo że nie spieszę się dziś do pracy, należę do osób, które w sekundę po otwarciu oczu myślą o jedzeniu 😉 i maksymalny do przyjęcia dla mnie czas szykowania śniadania to 5 minut. Łącznie ze zdjęciami 🙂

Składniki (z tej ilości quinoa wyjdą dwie nieduże porcje lub jedna i trochę resztek na deser ;))

quinoa

  • Szklanka quinoa lub kaszy jaglanej (surowej)
  • 2 szklanki mleka roślinnego
  • szczypta soli
  • łyżeczka ekstraktu z wanilii lub cukru waniliowego
  • 1,5 łyżeczki cynamonu

dodatkowo

  • 2 suszone figi
  • duża garść orzechów nerkowca lub migdałów
  • 1-2 świeże figi na porcję
  • łyżeczka miodu (można pominąć lub zastąpić syropem klonowym)

Przygotowanie

W niewielkim garnku podrzgewamy mleko z solą, wanilią i cynamonem. Kiedy zaczyna się gotować, wsypujemy quinoa (przepłukaną uprzednio na sitku) i gotujemy ok. 15 minut, od czasu do czasu mieszając. Zestawiamy z ognia i albo od razu podajemy, albo odstawiamy do wystudzenia, a potem przykrywamy i chowamy w lodówce.

Suszone figi kroimy w kostkę, świeże na ćwiartki. Do ugotowanej quinoa dodajemy suszone figi i orzechy, mieszamy. Przekładamy do miseczek i układamy na wierzchu świeże figi. Ewentualnie polewamy odrobiną miodu. Smacznego 🙂

Uwagi: Jeśli nie macie suszonych fig, można użyć rodzynek albo innych suszonych owoców, np. moreli. Niedrogie ekologiczne suszone figi są do dostania w Rossmanie. Chyba już kiedyś o tym pisałam, ale naprawdę ostatnio przynajmniej w niektórych sklepach tej sieci można znaleźć szeroki wybór ekologicznych suszonych owoców, orzechów itp. a także mleko roślinne, kremy a’la nutella, wegańskie batoniki, mleko roślinne, a nawet eko sos pomidorowy w bardzo przystępnych cenach.

Życzę Wam miłej niedzieli, a ja lecę spalić te figi 😉

Muffinki kakaowo-karobowe z quinoa

Zwykły wpis

Chyba wpadłam w faze muffinkową 🙂 Kolejna odsłona babeczek 🙂 Osobiście muffinki traktuję raczej jako „artykuł śniadaniowy” niz jako deser, dlatego te, które piekę, są umiarkowanie słodkie, bez kremów i innych lukrów i staram się do nich upchnąć tyle składników odżywczych, ile się zmieści (a czasem więcej ;))

Dzisiaj mam dla Was propozycje muffinek kakaowych z dodatkiem tofu, quinoa, karobu i masła słonecznikowego. Do tego niecałe 3 łyżki cukru na 12 sztuk. Wystarczająco zdrowe? 😉

Składniki (na 12 bardzo dużych muffinek)

suche

  • 2 pełne szklanki mąki (użyłam orkiszowej)
  • szklanka surowej quinoa
  • 2 czubate łyżki kakao
  • 2 łyżki karobu*
  • 2 – 3 łyżki brązowego cukru (lub trochę więcej dla amatorów słodkości)
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej

* karob można kupić w sklepach ze zdrową żywnością. Nie jest drogi (chyba ok. 6 zł za sporą torebkę). Jest to ciemny proszek stosowany przez niektórych jako zmiennik kakao, chociaż według mnie w smaku w ogóle go nie przypomina 😉 Jeśli nie macie karobu, można go zastąpić dodatkową łyżką kakao i łyżką cukru.

mokre

  • opakowanie silken tofu (340 g)
  • ok. pół szklanki mleka roślinnego
  • 2 łyżki mielonego siemienia lnianego + pół szklanki ciepłej wody
  • jeden dojrzały banan

dodatkowo

  • drugi dojrzały banan
  • ok. 3 łyżki masła orzechowego lub słonecznikowego
  • olej do wysmarowania foremek

Przygotowanie

W misce mieszamy suche składniki. Siemię lniane rozprowadzamy w wodzie i odstawiamy na kilka minut. Tofu miksujemy z jednym bananem i mlekiem, a następnie mieszamy z siemieniem lnianym. Mokre składniki dodajemy do suchych i mieszamy do połączenia. Drugiego banana kroimy w kostkę i delikatnie mieszamy z masą. Umieszczamy masę w natłuszczonych foremkach i do każdej formeki dodajemy ok. pół łyżeczki masła słonecznikowego (lub orzechowego), starając sie zatopić je w masie.

Pieczemy 25 minut w 180 stopniach. Najlepsze są z dodatkiem owoców lub dżemu i kawki 🙂 Jeśli macie mikrofalówkę, warto przed podaniem minutkę je podgrzać (oczywiście jeśli nie sa jeszcze ciepłe po upieczeniu ;)) – dzięki temu będą bardziej puszyste. Smacznego 🙂

Sałatka z buraków i quinoa

Zwykły wpis

Dziś propozycja na lekki obiad lub kolację albo na sałatkę imprezową – kolorowa, ciekawa w smaku i super zdrowa. Czego chcieć więcej? Aha, jeszcze niezbyt pracochłonna 🙂 Pomysł zaczerpnęłam stąd, ale zmodyfikowałam dressing, bo po pierwsze, jak już gdzieś posałam, staram się unikać olejów,a po drugie szukam zastosowań dla pasty miso. Właśnie znalazłam jedno z nich 🙂 Od siebie dodałam tez orzechy włoskie, bo uważam, że ich smak świetnie pasuje do buraków.

Składniki (na 3 duże lub 4 mniejsze porcje)

sałatka

  • 1 duży burak
  • ok. 2/3 szklanki quinoa (surowej)
  • puszka cieciorki (400g)
  • duża garść liści szpinaku
  • 1 pomarańcza
  • duża garść orzechów włoskich

sos

  • 4 – 5 łyżeczek miso
  • sok z jednej pomarańczy (ok. 1/3 szklanki)
  • 1 – 2 ząbki czosnku lub szczypta czosnku w proszku
  • łyżka mielonego siemienia lnianego
  • łyżeczka syropu z agawy

dodatkowo sos sojowy lub sól do smaku

Przygotowanie

Buraka trzeba najpierw upiec – najlepiej zrobić to dzień wcześniej. Należy go umyć (nie obierać), zawinąć w folię aluminiową i piec ok. 40-50 minut w 180 stopniach. Wystudzić i dopiero wtedy obrać – skórka powinna bardzo łatwo schodzić z buraka. Quinoa gotujemy w osolonej wodzie 10-12 minut, odcedzamy i polewamy zimną wodą. Wszystkie składniki sosu miksujemy i odstawiamy na kilka minut, aby zgęstniał. Buraka kroimy w kostkę. Pomarańczę obieramy, dzielimy na cząstki i każdy kawałek przekrajamy na 3 lub 4 części. Liście szpinaku rwiemy na mniejsze kawałki. Cieciorkę odcedzamy. W sporej misce dokładnie mieszamy wszystkie składniki oprócz buraków. Ewentualnie doprawiamy sosem sojowym lub solą. Następnie dodajemy buraki i mieszamy ostrożnie, bo łatwo spowodować, że cała sałatka będzie miała kolor buraczkowy. Na smak oczywiście to nie wpływa, ale nieco pogarsza walory estetyczne 🙂

Przepis dodaję do akcji Sałatki bez majonezu

Marzenie wiewiórki, czyli bardzo orzechowa granola

Zwykły wpis

Uwielbiam orzechy! Wszystkie bez wyjątku. Myślę, że pod tym względem wygrałabym z niejedną wiewiórką 🙂 Mam dziś dla Was pyszną propozycję na zimowe śniadanko – mocno orzechową granolę, do której dodałam też ziarna gryki i quinoa, tak dla odmiany od tradycyjnej wersji opartej tylko na płatkach owsianych, i dla dodatkowych walorów zdrowotnych. Jeżeli nie macie gryki ani quinoa, można oczywiście użyć odpowiednio więcej płatków owsianych, albo mieszanki owsianych, żytnich, pszennych itp. Użyłam miodu, ale można go bez problemu zastąpić syropem klonowym, daktylowym albo innym wegańskim słodem.

Składniki

suche

  • szklanka płatków owsianych
  • 3/4 szklanki ziaren gryki (kasza gryczana niepalona)
  • 3/4 szklanki quinoa (lub kaszy jaglanej)
  • po dużej garści: orzeszków ziemnych, migdałów, orzechów laskowych i orzechów włoskich
  • spora szczypta soli

mokre

  • 3 duże łyżki masła orzechowego
  • 2-3 łyżki miodu
  • ok. 1/2 szklanki gorącej wody

Przygotowanie

Suche składniki mieszamy w misce. Mokre miksujemy na jednolity „sos”. Wlewamy do suchych i mieszamy dokładnie, tak żeby słodki sos dotarł do wszystkich zakamarków 😉 Wykładamy na blachę do pieczenia posmarowaną olejem lub przykrytą pergaminem albo matą silikonową. Pieczemy 45 minut w 160 stopniach. Mniej więcej co 15 minut mieszamy, żeby całość równo się upiekła i zrumieniła. Studzimy i przechowujemy w zamkniętej puszcze lub słoiku.

Przegryzamy co chwila, aby osłodzić sobie mroźny dzień. Chociaz u mnie za oknem tylko -12.9, więc w zasadzie to czuć wiosnę w powietrzu 🙂

Przpeis dodaję do akcji Festiwal Śniadaniowy

Zapiekanka z quinoa i brukselką

Zwykły wpis

Pyszna i zdrowa zapiekanka inspirowana przepisem z bloga Healthy Tipping Point. Nie miałam akurat brokułów, więc użyłam brukselki. Czarną fasolę zastąpiłam czerwoną, i użyłam mieszanki quinoa i kaszy jaglanej. Całość wyszła smaczna i bardzo sycąca – spokojnie starczy na 4 porcje.

Składniki

  • ok. 400g brukselek
  • 4 jajka
  • 1/3 szklanki hummusu (użyłam jogurtowego z poprzedniego posta)
  • 3 łyżki sosu salsa
  • 3/4 szklanki quinoa, kaszy jaglanej albo ich mieszanki (surowej)
  • pół puszki czerwonej fasoli
  • parę kropel tabasco lub łyżka bardzo ostrej salsy (opcjonalnie)
  • sól i pieprz do smaku (dałam sporo pieprzu)
  • sos pomidorowy do podania

Przygotowanie

Brukselki myjemy, zdejmujemy zewnętrzne listki, odcinamy korzonki i przecinamy główki na pół. Do niewielkiego garnka wlewamy ok 2/3 szklanki wody, wkładamy brukselki, dodajemy szczyptę soli i gotujemy na średnim ogniu, aż trochę zmiękną (ok. 10 minut lub trochę krócej). Jajka miksujemy z hummusem, salsą, solą, pieprzem i ostrym sosem w dużej misce. Nie trzeba ubijać, chodzi tylko o połączenie składników. Dodajemy quinoa i/lub kaszę jaglaną oraz fasolę i mieszamy. Próbujemy i ewentualnie dodatkowo doprawiamy do smaku. Brukselki odcedzamy, przekładamy do wysmarowanego olejem naczynia do zapiekania i zalewamy masą. Pieczemy ok. 40 minut w 200 stopniach. Podajemy z salsą lub sosem pomidorowym. Dodatek sosu jest istotny, bo bez niego zapiekanka jest troszkę sucha. Ja użyłam sosu pomidorowego ze słoika, doprawionego solą, pieprzem, bazylią i oregano do smaku.

***

Kilka refleksji po zmianie „orientacji” żywieniowej… Jak na razie zdecydowanie wychodzi mi to na dobre, jeśli chodzi o samopoczucie. Wreszcie daję radę zjeść pięć niewielkich posiłków w ciągu dnia, dzięki czemu nie dopadają mnie fazy pt „zaraz odgryzę sobie rękę” 😉 Może to jakiś mój indywidualny defekt, ale spora część posiłków wegańskich wydawała mi się… mało treściwa. Patrząc na wartość kaloryczną i składniki odżywcze, powinnam być najedzona na parę godzin, a ja byłam znów głodna po 30 minutach. Posiłek z dodatkiem jajka albo jogurtu czy chudego sera działa dla mnie lepiej 🙂 Bez wyrzutów sumienia uzupełniłam zapas eko-jajek, jogurtów i serków w lodówce.

Nie będę ukrywać, że cieszę się też, że przeglądając „normalne” blogi kulinarne, nie muszę odrzucać 70% przepisów, że mogę poczęstować się cukierkiem przyniesionym do pracy przez kolegę, któremu urodziło się dziecko, że nie muszę się zastanawiać, czy na firmowej imprezie będę mogła coś zjeść poza bułką i piwem 😉 Jednym słowem, jest dobrze 🙂

„Serowe” quiche z quinoa

Zwykły wpis

Fajna propozycja na szybki obiad albo kolację zainspirowana przepisem z bloga Hungry Hungry Hippie. Zrobiłam oczywiście wersję wegańską – jajka zastąpiłam tofu, a w celu uzyskania jajecznego zapachu dodałam trochę czarnej soli, ale bez niej teżna pewno będzie smaczne. Przepis można trochę dostosować do zawartości lodówki – np. myślę, że zamiast qionoa dobrze się sprawdzi kasza jaglana albo inna drobna, może nawet kuskus… Można też użyć innej zieleniny, jeśli nie macie akurat szpinaku, ewentualnie w ogóle pominąć aspekt zielony 🙂

Składniki (na 2 spore porcje)

  • ok. szklanki ugotowanej quinoa lub innej drobnej kaszy
  • kostka tofu (180 g)
  • 4-5 łyżek płatków drożdżowych (do smaku, zależnie od tego, jak bardzo „serowy” efekt chcecie osiągnąć, zauważyłam też, że płatki różnych firm różnią się, jeśli chodzi o intensywność smaku)
  • łyżeczka musztardy
  • łyżeczka tahini (opcjonalnie)
  • ok 1/3 szklanki ciepłej wody
  • 1 kostka bulionowa warzywna
  • kilka suszonych pomidorów (użyłam suchych, ale mogą być też z oliwy)
  • garść szpinaku lub innych liści
  • sól do smaku
  • ew. czarna sól dla aromatu
  • ew. kilka oliwek do dekoracji i mieszanka przypraw kuchni włoskiej do posypania
  • olej do natłuszczenia naczynia

Przygotowanie

Suche suszone pomidory zalewamy gorącą wodą i odstawiamy mniej więcej na 10 minut (w przypadku pomidorów z oliwy oczywiście pomijamy ten etap ;)). Tofu, płatki drożdżowe, musztardę, tahini i wodę umieszczamy w blenderze. Dodajemy rozkruszoną kostkę bulionową i miksujemy na jednolitą masę. Doprawiamy do smaku solą zwykłą i ewentualnie czarną. Szpinak myjemy i siekamy niezbyt drobno. Suszone pomidory kroimy na nieduże kawałki. Masę z tofu mieszamy dokładnie z quinoa, dodajemy szpinak i suszone pomidory i ponownie mieszamy. Przekładamy do natłuszczonego naczynia do zapiekania. Można też użyć dwóch mniejszych foremek – będzie to nawet wygodniejsza opcja, bo quiche jest dosyć kruchy i przełożenie go na talerz w jednym kawałku wymaga odrobiny wprawy. Wygładzamy wierzch i dekorujemy połówkami oliwek. Można posypać przyprawą do kuchni włoskiej albo inną, którą lubicie.

Pieczemy ok. 30 minut w 200 stopniach. Smacznego 🙂