Monthly Archives: Wrzesień 2013

Cieciorkowe muffinki marchewkowe

Zwykły wpis

muffinki

Dziś mam dla Was przepis na nietypowe muffinki 🙂 Jak wiecie, interesuję się trochę dietetyką i różnymi stylami odżywiania, z któych część testuję na sobie. Miałam dosyć długi okres wegański i miałam też czas z dietą Paleo.  W skrócie przecz ujmując, opeira się ona na założeniu, że najodpowiedniejszą dietą dla człowieka, do której jesteśmy ewolucyjnie przystosowani, jest pokarm oparty na mieście, rybach, jajach i warzywach, z niewielkim dodatkiem owoców i nasion. Powinno się natomiast unikać zbóż i nasion roślin strączkowych oraz nabiału, bo te pokarmy pojawiły się w naszej diecie stosunkowo niedawno i nie zdążyliśmy się do niach zaadaptować, w związku z czym są dla nas niezdrowe.

Muszę przyznać, że dobrze się czułam fizycznie na takim jadłospisie, więc może coś w tym jest. Jednakowoż, jak już kiedyś pisałam, wszelkie diety wykluczające kategorycznie cokolwiek nie służą mojej psychice. Jeśli wiem, że nie mogę np jeść chleba, to będę miała ochotę TYLKO na chleb i będę wysoce niepocieszona, że nie mogę zejść jedynej rzeczy, na którą mam chęć, choć normalnie nie żywię się przecież samym chlebem… Też tak macie?

Odpuściłam więc Paleo, ale wyniosłam z tego okresu ostrożność w podejściu do pieczywa i produktów mącznych. Wiem już na przykład, że chociaż nie umieram od kromki chleba, to przyswojenie dużej ilości glutenu (czytaj: góra makaronu w restauracji popita piwem) powoduje u mnie sensacje żołądkowe. Jadam często pełnoziarniste produkty zbożowe (achhh, owsianka :)), ale jednocześnie staram się szukać zdrowych i ciekawych alternatyw, choćby po to, żeby spróbować kulinarnych nowości. I w toku takich własnie poszukiwań narodziły się te babeczki.

Eksperymentując z Paleo nauczyłam się piec ciasta czy muffinki, w któych zamiast mąki używałam mielonych orzechów albo wiórków kokosowych, ale o ile efekt smakowy był bardzo zadowalający, to kaloryczność już niekoniecznie. Nie oszukujymy się, orzechy to głównie tłuszcz. Pomyślałam jednak, że może warto spróbować upiec coś z mąką z cieciorki. Można ją dostać w sklepach ze zdrową żywnością, a czasem w większych sklepach spożywczych. Nie kosztuje fortuny – ok. 6 zł za pół kilograma. Jeśli chodzi o wartości odżywcze, to ma same zalety: jest bezglutenowa, zawiera niewiele tłuszczu, a za to sporo białka, a poza tym nie jest tak drobna jak zwykła mąka, dzięki czemu muffinki mają fajną „gęstą” fakturę. Bez problemu wyjęłam je z foremek, żyją już trzeci dzień i nadal są wilgotne i smaczne 🙂 Jeśli nie macie mąki z cieciorki, to myślę, że zwykła mąka też da radę. Na pewno sprawdzi się też „mąka” z orzechów lub migdałów.

Składnki (na ok 10 babeczek)

suche

  • szklanka mąki z cieciorki
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • łyżka przyprawy do piernika
  • szczypta soli

mokre

  • 4 małe jajka (lub 3 większe)
  • 4 czubate łyżki masła orzechowego
  • 2-3 łyżki miodu (dałam dwie łyżki, ale jeśli lubicie słodsze wypieki, polecam trzy)

dodatkowo

  • 3 średnie marchewki
  • dowolne bakalie (u mnie garść orzeszków ziemnych, garść słonecznika i garść jagód goji, można pominąć)

Przygotowanie

W misce mieszamy suche składniki. W drugiej misce mieszamy mokre – prawdopodobnie przyda się mikser, bo masło orzechowe jest dość gęste. Następnie wlewamy morke składniki do suchych i mieszamy do połączenia. Dodajemy marchewkę startą na drobnej tarce i ewentualnie bakalie i ponnownie mieszamy. Gdyby masa była za gęsta (tzn. jeśli nie da rady wmieszać całej mąki), można dodać kilka łyżek dowolnego mleka lub wody (ja dałam odrobinę mleka sojowego).

Masę przekładamy do foremek (silikonowych lub posmarowanych olejem) i pieczemy ok. 20 minut w 175 stopniach.

Smacznego 🙂

Przepis dodaję do akcji Love masło orzechowe ed.II

Reklamy

Wegańskie curry warzywne z masłem orzechowym

Zwykły wpis

curry z masłem orzechowym

Co prawda w ostatnich dniach pogoda nieźle nas rozpieszczała, ale ewidentnie czuć już w powietrzu jesień. Rano jest naprawdę zimno, z drzew sypią się liście, na straganach pełna parą rozgościły się dynie… i wcześniej robi się ciemno, co poważnie utrudnia zrobienie przyzwoitych zdjęć 😉 Ale nic to – nieśmiało zaczynam sezon dyniowy i mam dla Was pierwszy tej jesieni dyniowy przepis – wegańskie curry z warzywami, tofu i masłem orzechowym. Aromatyczne, rozgrzewające, bardzo sycące, pełne warzyw i, co też ważne, wymaga pobrudzenia tylko jednego garnka 😉 Inspirowałam się tym przepisem. Robiłam już tego typu curry w wersji wegańskiej – z cieciorką i tofu, a także z kurczakiem i zawsze wychodziło dobre 🙂 O dziwo połączenie masła orzechowego z pomidorami i mlekiem kokosowym jest naprawdę bardzo ciekawe. Zdecydowanie warte wypróbowania 🙂

curry

Składniki (na 3-4 porcje)

  • ok. 400 g dyni (kupiłam już „wypatroszoną” dynię na zupę)
  • ok. 10 sporych pieczarek
  • 1 mała cukinia
  • 1 cebula
  • duża garść liści szpinaku (można pominąć)
  • ok. pół szklanki quinoa, kaszy jaglanej lub kuskusu
  • 1 kostka tofu naturalnego
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 2 czubate łyżki masła orzechowego
  • 1-1,5 łyżki curry (w proszku)
  • mała puszka (200 ml) mleczka kokosowego (użyłam light)
  • jedna kostka rosołowa (opcjonalnie)
  • garść orzeszków ziwmnych (opcjonalnie)
  • 1-2 łyżki oliwy do smażenia

Przygotowanie

W sporym garnku rozgrzewamy oliwę. Cebulę siekamy, wrzucamy do garnka i smażymy kilka minut, aż zmięknie. Dynię kroimy w kostkę, cukinię w półplasterki, pieczarki obieramy i też kroimy w plasterki. Warzywa dorzucamy do cebuli i zalewamy wodą tak, żeby je zakryła. Wrzucamy kostkę rosołową, dodajemy koncentrat pomidorowy, masło orzechowe, mleczko kokosowe i curry. Na niedużym ogniu gotujemy ok. 25 minut, od czasu do czasu mieszając. Ok. 15 minut przed końcem gotowania dodajemy quinoa, kaszę lub kuskus (surowe). Kasza wchłonie sporo płynu, więc gdyby curry było za gęste, dolewamy parę łyżek wody.

Tofu kroimy w niedużą kostkę i dorzucamy ok. 5 minut przed końcem gotowania. W tym momencis dorzucamy też świeży szpinak i mieszamy, aż liście zmiękną. Na koniec można dosypać garść orzeszków ziemnych.

masło orzechowe

Przepis dodaję do akcji Love masło orzechowe ed.II

Idzie jesień – tofurnik ze śliwkami

Zwykły wpis

tofurnik ze śliwkami

Nawet pogoda daje dziś znać, że zbliża się jesień. W warzywniakach widziałam już pierwsze dynie – zaraz zacznie się sezon. Tymczasem korzystamy jeszcze z końcówki lata i na osłodę ostatniego dnia wakacji i listopadowej aury mam dla Was wegański sernik ze śliwkami. Dostałam zamówienie na ciasto z owocami, a maliny i borówki już mi się delikatnie przejadły. A śliwki uwielbiam – w sezonie świeże, poza seoznem suszone albo mrożone – zawsze 🙂

Dawno nie było przepisu na wegańskie ciasto, więc wymyśliłam sobie, że tym razem takie właśnie będzie. Myślałam o tarcie, ale nie chciało mi się zagniatać kruchego spodu – ostatnio leniwa jestem 😉 – a kupienie gotowego ciasta kruchego było poniżej mojej kuchennej godności. W związku zpowyższym, jak zwykle w przystępie lenistwa, padło na sernik, a raczej jego wegańską wersję – sernik z tou, czyli tofurnik. Połączenie sera i śliwek wydało mi się z początku dziwne, ale z drugiej strony… w sumie często jadam kanapki z białym serem i powidłami śliwkowymi i nie narzekam. Poza tym tofu smakuje jesnak trochę inaczej – nie ma kwaskowatego posmaku jak twaróg, co w tym przypadku jest chyba zaletą. Ciasto jest banalne i dosyć szybkie w przygotowaniu, czuć w nim już piernikowe jesienne nuty (no dobra, u mnie czuć piernikowe nuty przez cały rok, ale co tam ;)). Bałam się, że będzie ciężko je pokroić, ale nic z tych rzeczy – po spędzeniu kilku godzin w lodówce kroi się ślicznie.

tofurnik

Składniki (na tortownicę o średnicy 23 cm)

spód

  • ok 250 g herbatników korzennych
  • 4 czubate łżki masła orzechowego

masa z tofu

  • 3 kostki tofu naturalnego (po 180 g)
  • pół szklanki mleka sojowego
  • torebka budyniu waniliowego (proszek)
  • 5-6 łyżek brązowego cukru
  • szczypta soli
  • pół opakowania przyprawy do piernika

dodatkowo

  • garść rodzynek
  • garść orzechów laskowych lub włoskich (włoskie można posiekać)
  • kilkanaście śliwek węgierek

tofurnik

Przygotowanie

Ciastka miksujemy w blenderze z masłem orzechowym do uzyskania konsystencji mokrego piasku. Dno tortownicy wykładamy pergaminem, a boki smarujemy olejem. Masę ciasteczkową wykładamy na dno i mocno dociskamy. Składniki masy miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji. Dodajemy rodzynki i orzechy i mieszamy. Masę wylewamy na ciasteczkowy spód i wyrównujemy. Śliwki przekrajamy na pół i układamy na cieście, rozcięciem do góry. Pieczemy ok. 50 minut w 180 stopniach. Mniej więcej w połowie pieczenia przylrywamy tortownicę folią aluminiową. Studzimy, a następnie wstawiamy na kilka godzin do lodówki.

Smacznego 🙂

tofurnik

Przepis dodaję do akcji Serniki 2013 – Edycja Letnia i Śliwkowa Akcja I