Tag Archives: groszek

Estragonowa tarta z groszkiem, cukinią i orzechami

Zwykły wpis

Po dwóch ciastach tym razem propozycja wytrawna, choć w sumie też ciasto 😉 Tarta na drożdżowym spodzie, z nadzieniem z zielonego groszku, orzechów, cukinii i estragonu. Inspirowana przepisem z Veganomiconu – Asparagus quiche with tomatoes and tarragon. Ale ponieważ cena szparagów przyprawia o palpitacje serca, więc zastąpiłam je cukinią. Fasolę zamieniłam na groszek, bo chciałam, żeby tarta miała wiosenny zielony kolor, co – jak widać na załączonych obrazkach – udało się połowicznie 😉 Okazuje się, że groszek w czasie pieczenia zmienia kolor. No cóż 😉 Na spód zamiast ciasta kruchego użyłam drożdżowego, żeby „oszczędzić” na tłuszczu… Innymi słowy, finalnie zrobiłam zupełnie inną tartę 😉 Ale też dobrą i – o dziwdo – zebrała sporo pochwał od uczestników wielkanocnych obiadów, którzy mają raczej konserwatywne gusta kulinarne. Nikogo nie odstraszył nawet niestandardowy kolor 😉

W tym przepisie pierwszy raz w życiu wykorzystałam estragon. Nie miałam pojęcia, czego się po nim spodziewać. Okazuje się, że pachnie troszkę anyżkowo, lekko miętowo i świetnie komponuje sięz orzechami 🙂 Widzę dla niego duży potencjał w lekkich daniach warzywnych, a że idzie lato (choć wczoraj podczas wielkanocnych wojaży kilka razy trafiłam na burze śnieżne :P), więc może na dobre zadomowi się w mojej kuchni.

A teraz tarta 🙂

Składniki

spód

  • opakowanie drożdży instant (7g)
  • ok. 250 g mąki (u mnie pełnoziarnista)
  • ok. pół szklanki ciepłej wody
  • szczypta soli
  • łyżeczka cukru
  • pół łyżeczki gałki muszkatałowej
  • olej i bułka tart do formy

wierzch

  • paczka mrożonego zielonego groszku
  • pół sporej cukinii
  • 3 szalotki lub nieduża cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • łyżka oleju do smażenia
  • opakowanie orzechów włoskich (80g) i opcjonalnie dodatkowe orzechy do dekoracji
  • ok. 1,5 – 2 łyżki suszonego estragonu
  • 2 szczypty gałki muszkatałowej
  • 1 – 2 łyżki soku z cytryny
  • sól i pieprz do smaku

Przygotowanie

Z podanych składników zagniatamy ciasto. Powinno być dosyć luźne. Przykrywamy pojemnik z ciastem i odstawiamy w ciepłe miejsce na ok. 30 minut.

Orzechy, estragon i gałkę muszkatałową miksujemy w blenderze tak, żeby orzechy były drobno pokruszone.

Na patelni rozgrzewamy olej i wrzucamy pokrojone w kawałki szalotki lub cebulę i czosnek. Smażymy kilka minut na średnim ogniu, często mieszając i uważając, żeby czosnek się nie spalił. Kiedy cebula i czosnek zmiękną i staną się szkliste, zdejmujemy patelnię z ognia.

Groszek gotujemy do miękkości (ok. 10 minut). Odcedzamy i przelewamy zimną wodą. Cukinię trzemy na drobnej tarce. Wszystkie składniki (orzechy, szalotki z czosnkiem, groszek, cukinię i sok z cytryny) umieszczamy w blenderze i miksujemy. Masa nie będzie idealnie jednolita (ze względu na orzechy), ale składniki powinny się dokładnie wymieszać i połączyć. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.

Dno i boki formy do tarty smarujemy olejem i wysypujemy bułką tartą a następnie wylepiamy ciastem. Najlepiej robić to mokrymi lub natłuszczonymi dłońmi – będzie się mniej kleiło. Na cieście rozprowadzamy masę groszkową i dekorujemy orzechami. Pieczemy 40 minut w 180 stopniach.

Tarta świetnie się komponuje z pomidorami 🙂

Reklamy

Wiosenna sałatka bezjajeczna

Zwykły wpis

Od rana chodził za mną smak jakiejś jajecznej wariacji 🙂 Postanowiłam więc sięgnąć do torebki z czarną solą, gdzie z zakupionego kilograma zostało jeszcze mniej więcej 0,995 kg 😉 Naprawdę nie mam pojęcia, kiedy ja to zużyję. Dobrze przynajmniej że sól nie może się popsuć 😉 No więc zaczerpnęłam z mojego zapasu i tak oto powstała kolejna wersja bezjajecznej sałatki. Tym razem w odsłonie wiosennej, z groszkiem i świeżym koperkiem. Prosta i bardzo smaczna 🙂 Jeśli chcecie, zamiast tofu i czarnej soli możecie użyć dwóch jajek, które na pewno łatwiej będzie znaleźć w sklepie 😉

Składniki

  • 1 woreczek brązowego ryżu
  • trochę ponad 1 szklanka zielonego groszku (użyłam mrożonego)
  • 1/3 szklanki posiekanego koperku
  • kilka pokrojonych w kostkę rzodkiewek
  • sól (czarna lub zwykła) i pieprz do smaku

masa „jajeczna”

  • kostka tofu (180 g)
  • ok. pół łyżeczki czarnej soli
  • łyżka oliwy
  • 1 – 1,5 łyżki musztardy
  • łyżka soku z cytryny
  • 2-3 łyżki mleka roślinnego (najlepiej niesłodzonego)
  • szczypta kurkumy (opcjonalnie, dla koloru)

Przygotowanie

Ryż gotujemy zgodnie z instrukcją i studzimy. Groszek rozmrażamy. Tofu rozgniatamy widelcem i mieszamy z pozostałymi składnikami masy bezjajecznej – efektem powinna być masa o konsystencji zbliżonej do twarogu albo – co w sumie jest logiczne – rozdrobnionego widelcem jajka 🙂 Mieszamy masę bezjajeczną z pozostałymi składnikami. Próbujemy i ewentualnie doprawiamy do smaku. Dzięki ryżowi sałatka jest na tyle sycąca, że można ją jeśc bez pieczywa. Warto za to dorzucić jakieś soczyste warzywko, np. świeżego ogórka lub pomidora. Smacznego 🙂

Przepis dodaję do akcji Warzywa Strączkowe

Odchudzone guacamole

Zwykły wpis

Kiedy daaaawno temu pierwszy raz spróbowałam awokado, uznałam, że to jakieś paskudztwo bez smaku, w dodatku tłuste 😛 Potem prez długi czas omijałam je szerokim łukiem. Dopiero jako dorosła osoba, dostałam kiedyś w restauracji guacamole i uznałam, że nawet da się to zjeść 😉 Potem czasem jadłam awokado w restauracjach jako składnik sałatek czy właśnie w guacamole, ale nigdy sama nie wykorzystywałam go w kuchni. Dopiero kiedy zaczęłam eksperymentować z wegetarianizmem a potem z weganizmem, znalazłam w sieci mnóstwo przepisów z udziałem tego owocu (owocu? hmmm, jakoś ciężko mi uznać awokado za owoc, no ale cóż… ;)). Okazało się, że można z niego robić nie tylko guacamole i inne pasty do kanapek czy dipy, ale też wegańskie lody , krem do ciasta, a nawet sos do makaronu.

Właśnie mi przyszło do głowy, że awokado jest trochę jak tofu 😉 Kiedy człowiek pierwszy raz spróbuje w wersji „solo”, to raczej marne szanse, żeby posmakowało. Ale jedno i drugie jest bardzo uniwersalne i można zrobić z nich właściwie wszystko, od sałatki przez smarowidło do chleba i ciasta, kończąc na koktailach owocowych. I w każdej z tych wersji jest pyszne. A w miarę jak delikwent coraz bardziej „dziwaczeje” pod względem kulinarnym, nawet samo zaczyna smakować całkiem nieźle 😉

Dziś mam dla Was trochę „odchudzoną” wersję guacamole. Dodatek zielonego groszku powoduje, że pasta jest mniej tłusta, zawiera trochę białka, a poza tym, co niektórych może najbardziej zainteresować, bardzo długo utrzymuje piękny zielony kolor. Zabrałam to guacamole na imprezę sylwestrową, stało na stole od wieczora do szóstej rano i wyglądało cały czas tak samo, tzn. nieźle jak na zieloną papkę 😉 Przyznaję, że sama tego nie wymyśliłam, widziałam podobne przepisy na wielu blogach.

Składniki

  • 1 dojrzałe awokado (w sklepach zazwyczaj są niedojrzałe i twarde, należy kupić je parę dni wcześniej i musi poleżakować w temperaturze pokojowej. Dojrzałe jest na tyle miękkie, że można zrobić w nim dołeczek, naciskając palcem)
  • szklanka mrożonego zielonego groszku
  • sok z 1-1,5 limonki
  • 4 łyżeczki płatków drożdżowych (opcjonalnie, ale jeżeli macie to zdecydowanie polecam)
  • pół łyżeczki mielonego kminku
  • szczypta czosnku w proszku
  • sól i pieprz do smaku

Przygotowanie

Groszek rozmrozić. Wszystko zmiksować. Gotowe 🙂 Do gotowej pasty można wmieszać pokrojonego w drobną kostkę pomidora, posiekaną cebulkę lub posypać świeżą kolendrą (albo wszystko na raz ;))Podawać z chipsami albo pokrojonymi w słupki warzywami do maczania, albo jako dodatek do dań meksykańskich.

Jeszcze ciekawostka: wyczytałam niedawno, że awokado można zamrażać. Należy je obrać, wyjąć pestkę, a miąższ rozgnieść wideldem lub zmiksować, dodając łyżeczkę soku z cytryny, Następnie włożyć w torebkę w taki sposób, żeby dostało się do środka jak najmniej powietrza. Zaleca się odmrażać powoli, w lodówce przez całą noc, ale niżej podpisana testowała, że równie dobrze działa opcja „ekspresowe rozmrażanie” w mikrofali – nie było strat w walorach smakowych 😉

Wpis dodaję do dwóch akcji: Warzywa Strączkowe i Bądź Fit na Wiosnę (bo w końcu to wersja light ;))

Pasta jajeczna może się schować ;-)

Zwykły wpis

Dzisiejszy wpis dedykuję wszystkim, którzy tęsknią za smakiem i zapachem jajek na diecie wegańskiej. Mam dla Was przepis, a właściwie kilka pomysłów na pastę do kanapek, która jest tak podobna w smaku do pasty jajecznej, że jestem gotowa się założyć, że jeśli ktoś nie widział, z czego jest zrobiona, nie zauważy różnicy. Przygotowanie pasty jest arcybanalne, ale wymaga jednego sekretnego składnika – czarnek soli (kala namak).

Według Wikipedii kala namak, zwana solą czarną lub himalajską, składa się głównie z chlorku sodu (potocznie zwanego solą ;)) ale wśród innych składników mineralnych zawiera też związki siarki i stąd jej charakterystyczny „jajeczny” zapach. Jest szeroko wykorzystywana w wielu daniach i mieszankach przypraw kuchni indyjskiej. Już od dawna usiłowałam ja namierzyć w sklepach ze zdrową żywnością. Kiedyś nawet ją widziałam, ale w formie kamieni wielkości mniej więcej sporego awokado. Nie bardzo miałam pomysł, co też miałabym z tym kamieniem uczynić, żeby coś nim posolić 😉 Kiedy ostatnio wreszcie znalazłam czarną sól w proszku, tak się napaliłam, że kupiłam od razu kilorgramową torbę (mniejszych nie było), słono – nomen omen – przepłacając. Zdaje mi się, że mam zapas czarnej soli do końca życia 🙂

Z trudem powstrzymywałam, się, żeby jeszcze po drodze nie wsadzić palucha do torebki i nie sprawdzić, czy rzeczywiście pachnie jajkiem 😀 Udało mi się jednak dotrzeć do domu. Czym prędzej przygotowałam pastę bezjajeczną na bazie zielonego groszku z udziałem czarnej soli (która nota bene wcale nie jest czarna, tylko jasnoróżowa :)). Werdykt? WEGAŃSKIE JAJKA!!! HURRA!!! Ostatnia rzecz, której mi brakowało, wróciła do mojego menu w nowej ulepszonej formie 🙂

Składniki (na 2 duże kanapki utopione w paście albo kilka posmarowanych w bardziej cywilizowany sposób ;))

  • 2/3 szklanki groszku świeżego, mrożonego lub z puszki
  • łyżeczka wegańskiego majonezu
  • łyżeczka humusu
  • 2 szczypty czarnej soli
  • ew. normalna sól i pieprz do smaku

Przygotowanie

Jeśli używacie surowego groszku, trzeba go ugotować, jeśli z puszki – odcedzić. Wszystko zmiksować. Gotowe 🙂 Jeśli nie macie majonezu albo humusu, nie szkodzi. Dodajcie odrobinę oliwy i troszkę więcej soli. Myśle, że równie dobrze jak groszek sprawdzi się cieciorka (użyłam groszku, bo bardzo lubiłam pastę jajeczno-groszkową w wersji niewegańskiej). Można eksperymentować z przyprawami – dodać troszkę curry, odrobinę musztardy, puścić wodzę fantazji 😉 Słyszałam, że popularna jest też wersja na bazie tofu. To jeszcze przede mną 🙂

PS. Dla towarzystwa do czarnej-różowej soli kupiłam czarną rzodkiew, która jest biała 😀 Przypomniał mi się dowcip o czarnych jagodach, które są czerwone, bo są jeszcze zielone, a jak dojrzeją, to będą granatowe 🙂