Tag Archives: granola

Granola dyniowa

Zwykły wpis

Uff, udało się zrobić zdjęcia, znaim zjadłam wszystko 😉 Troszkę ostatnio zniedbałam bloga, ale mam ważne powody, o których niebawem 🙂 Nadal oczywiście jem, ale nie zawsze (a raczej prawie nigdy) mam czas i warunki, żeby to co zjem uwiecznić na zdjęciach (najlepiej przynajmniej w miarę przyzwoitej jakości ;)). Tym razem jednak dałam radę i mam dla Was granolę na bazie pieczonej dyni. Można powiedzieć, że dietetyczną – nie jest zbyt słodka i ma bardzo niewiele oleju, ale bynajmniej nie umniejsza to jej walorów smakowych. Ma tylko jedną wadę – jakoś szybko znika 😉

Składniki

suche

  • opakowanie płatków owsianych (300g)
  • ok. 2/3 szklanki orzechów laskowych
  • 100 g orzechów włoskich

sos

  • ok. szklanki puree z dyni
  • 2 łyżki melasy (można zastąpić miodem, ale melasa nadaje fajny piernikowy smak)
  • 2 łyżki oleju o neutralnym smaku (użyłam oleju z orzechów włoskich)
  • łyżeczka cynamonu
  • ok. 1/3 łyżeczki gałki muszkatałowej
  • łyżeczka ekstraktu z wanilii lub cukru waniliowego
  • mleko roślinne lub woda w takiej ilości, żeby sos miał gęstość śmietany (ilość zależy od konsystencji dyniowego puree)

dodatkowo

  • 2 garście rodzynek
  • 2 garście grubych wiórków kokosowych (najlepiej, ale jeśli nie znajdziecie grubych, mogą być zwykłe)

Przygotowanie

W misce mieszamy suche składniki. Składniki sosu miksujemy (wodę dodajemy stopniowo). Dodajemy sos do suchych i mieszamy dokładnie. Wykładamy na blachę przykrytą matą silikonową lub pergaminem i pieczemy ok. 60-70 minut w temperaturze 140 stopni. W trakcie pieczenia kilkakrotnie mieszamy, żeby wszystko równo się zrumieniło. Po wyjęciu z piekarnika dodajemy rodzynki i wiórki kokosowe i jeszcze raz mieszamy. Przechowujemy w zamkniętym słoiku lub puszce. Smacznego 🙂

Granola mocno malinowa

Zwykły wpis

Dawno nie było na blogu granoli. Niniejszym nadrabiam to zaniedbanie przepisem, który – moim niezbyt skromnym zdaniem – smakuje fantastycznie. Zazwyczaj w trakcie pieczenia granoli smak owoców, które ewentualnie do niej dodajemy jakoś się „wypala” i niewiele z niego zostaje. Dlatego zwykle suszone owoce dodaję już po upieczeniu albo tuż przed jego końcem.

Tym razem zrobiłam granolę z dodatkiem świeżych malin, która jest naprawdę niesamowicie malinowa. Kluczem do sukcesu, czyli uzyskania musli, w którym czuć smak owoców, a które jednocześnie jest suche i chrupiące, jest bardzo (bardzo!) długie pieczenie w niskiej temperaturze. Ta granola spędziła w piekarniku w sumie 3 godziny, a potem spokojnie sobie w nim stygła. Bez obaw, nie musiałam jej przez te 3 godziny pilnować 😉 Pilnowałam przez pierwsze 30 minut, a potem zostawiłam ją samopas i poszłam spać. Rano na mnie czekała 😉

Składniki (na duuuużą puszkę)

suche

  • ok. 400 g dowolnych płatków zbożowych (owsianych itp, ale nie błyskawicznych)
  • ok. dwie garście orzechów o łagodnym smaku (ja dałam laskowe, bo akurat tylko takie miałam, ale myślę, że właściwie każde opróćz arachidowych dobrze się sprawdzą, szczególnie migdały albo nerkowce)

mokre

  • jeden dojrzały banan
  • 2 czubate łyżki masła migdałowego
  • pół łyżeczki ekstraktu z wanilii lub łyżeczka cukru waniliowego
  • 3/4 szklanki malin

dodatkowo

  • dwie garście suszonej żurawiny
  • szklanka malin

Przygotowanie

Mokre składniki miksujemy. Dokładnie mieszamy z suchymi. Całość wykładamy na blachę do pieczenia wyłożoną pergaminem lub matą silikonową. Pieczemy przez ok 35 minut w 180 stopniach. Mniej więcej w połowie pieczenia mieszamy, aby całość równo się przyrumieniła. Wyjmujemy grnaolę z piekarnika i zmniejszamy temperaturę do ok. 80 stopni. Do granoli dodajemy żurawinę i delikatnie rozgniecione maliny (widelcem, nie zmiksowane na papkę). Mieszamy i wstawiamy ponownie do piekarnika i pieczemy/suszymy ok 3 godziny. Jeżeli nie potrzebujecie piekarnika, to można spokojnie pozostawić w nim musli do wystygnięcia. Ja mniej więcej po godzinie zamieszałam granolę, ale myślę, że bez tego też byłaby dobra. I tyle. Cieszymy się z kolejnego kuchennego sukcesu 😉 Smacznego 🙂

Przepis dodaję do akcji Owoce Lasu

A jutro… albo pojutrze, gdybym jutro się nie wyrobiła ze zdjęciami za dnia 😉 podzielę się z Wami arcyprostym przepisem, z którego jestem dumna jak nie wiem co i który pozwoli mi (i Wam też, jeśli wypróbujecie ;)) zaoszczędzić sporo pieniędzy 🙂 Więc, mówiąc ładnie po polsku stay tuned 😉

Marchewkowa granola

Zwykły wpis

Nie pytaj, co wielkanocny zajączek przyniesie Ci w tym roku. Zapytaj, co Ty mógłbyś dać wielkanocnemu zajączkowi 😉

Zajączki lubią marchewkę, więc szkoda, że w tej granoli prawie jej nie czuć 😉 Dwie duże marchewki zapieczone w chrupiącym musli dają ciekawy zapach i „inny” posmak, ale gdybym sama nie robiła tej granoli, nie poznałabym, skąd ten „inny” smak się bierze. Myślę, że to świetny sposób przemycenia warzyw do diety dzieci, które normalnie patrzą na nie wilkiem, tak, żeby i wilk był syty i owca (albo baranek wielkanocny) cała 😉 Bez wchodzenia zbyt głęcoko w zoologiczne skojarzenia, przejdźmy do rzeczy 🙂

Suche

  • szklanka płatków oswianych
  • szklanka kaszy jaglanej
  • szklanka kaszy gryczanej niepalonej
  • pół szklanki wiórków kokosowych
  • niecała szklanka orzechów włoskich, lekko połamanych

Sos

  • dwie spore marchewki starte na drobnej tarce
  • dwie czubate łyżki masła słonecznikowego lub orzechowego (sądzę, że dowolny rodzaj się sprawdzi)
  • 2 łyżki melasy lub miodu – albo innego aromatycznego syropu. Myślę, że np. syrop z agawy byłby tutaj zbyt łagodny
  • 1,5 łyżeczki cynamonu
  • łyżeczka kardamonu
  • 2 szczypty soli
  • kilka łyżek ciepłej wody

Dodatkowo

  • opcjonalnie garść rodzynek
  • olej do natłuszczenia blachy

Przygotowanie

Składniki sosu miksujemy. W zasadzie nie będzie to sos, tylko kremowa pasta. Jeśli na tym etapie produkcja granoli Wam się znudzi, można wykorzystać ją do kanapek albo naleśników – sama w sobie jest pyszna 😉 Suche składniki mieszamy w misce, wlewamy sos i ponownie mieszamy, do dokładnego połączenia. Przekładamy na blachę posmarowaną olejem lub przykrytą matą silikonową. Pieczemy ok 40 minut w 165 stopniach. W trakcie pieczenia dwa razy (mniej więcej po 15 i 30 minutach) wyjmujemy blachę i mieszamy granolę. Przy drugim mieszaniu dodajemy rodzynki. Jeśli Wasz piekarnik ma taką możliwość, użyjcie opcji „grzanie z góry”.

Granola na pobudkę :-)

Zwykły wpis

Co do śniadania? Kawa czy granola? A może jedno i drugie?

Czy ktoś jeszcze, tak jak ja, nie istnieje dla świata, zanim nie wypije kawy albo najlepiej dwóch? Tak, wiem, kawa jest niezdrowa. Podnosi ciśnienie, zakwasza organizm, wypłukuje magnez i w ogóle… Kilka razy próbowałam rzucić mój kawowy nałóg, za każdym razem kończyło się klęską 😉 A teraz mówię sobie, że są gorsze nałogi na świecie, a kubek dobrej kawy z rana raczej mnie nie zabije 😉 Aha, proszę mi nie mówić, że mogę pić bezkofeinową. Kawa bezkofeinowa smakuje jak niewiadomoco. Wyjątkiem jest Starbucks, ale ich kawa ma z kolei poważną wadę w postaci ceny ok. 15 zł za kubek. Więc będę się dalej truć – z umiarem 😉

Pomysł na kawowe musli już od dawna chodził mi po głowie. A teraz poprzednia partia granoli zbliża się do końca, a poza tym jakiś czas temu kupiłam, w ramach akcesoriów do zdjęć, opakowanie kawy ziarnistej. Ponieważ nie posiadam ekspresu ani młynka do kawy, musiałam znaleźć dla niej inne zastosowanie. I tak wcieliłam w życie pomysł na mocno kawową granolę. Całe chrupiące ziarna kawy dodają jej charakteru – mała ekspozja kawowej goryczki raz na jakiś czas 🙂

Do bazy granoli dodałam tym razem ziarna gryki, albowiem, zapewne z powodu cudownego rozmnożenia, znalazłam w szufladzie dwie nienapoczęte torebki 😉 Możecie jednak użyć samych płatków owsianych lub z innych zbóż. Wyborem orzechów też rządziła zasada wygarniania resztek z szafki 😉 Użyjcie takich, jakie macie pod ręką. Najważniejszy i tak jest kawowy sos i ziarenka kawy 🙂 Granola, jak zwykle u mnie jest niezbyt słodka. Amatorom słodyczy polecam dodanie do sosu kilku łyżek syropu z agawy, klonowego lub miodu.

Składniki

suche

  • 1,5 szklanki płatków owsianych
  • 1,5 szklanki ziaren gryki (kasza gryczana niepalona)
  • 0,5 szklanki orzechów nerkowca
  • 0,5 szklanki orzeszków ziemnych
  • trochę ponad 0,5 szklanki rodzynek
  • duża garść całych ziaren kawy

mokre

  • 2 czubate łyżki łagodnego masła orzechowego (użyłam mieszanego z 4 rodzajów orzechów, migdałowe też na pewno się nada)
  • pół dużego banana
  • 2 łyżki kawy rozpuszczalnej
  • ok 1/4 szklanki wody
  • kilka łyżek płynnego słodu (nie używałam, ale polecam, jeśli lubicie słodsze smaki)

Przygotowanie

Standardowo. Suche do miski i mieszamy. Mokre miksujemy. Wlewamy do suchych składników i dokładnie mieszamy, żeby wszystko pokryło się sosem. Wykładamy na blachę do pieczenia nasmarowaną olejem lub przykrytą matą silikonową. Pieczemy 35-40 minut w 170 stopniach. W międzyczasie raz lub dwa mieszamy, aby wszystko równo się zrumieniło. Studzimy i przekładamy do puszki. Smacznej pobudki 🙂

Granola z Ulicy Sezamkowej :-)

Zwykły wpis

Miałam ten wieczór poświęcić zgoła czemu innemu. Ba, miałam nawet nie zaglądać do kuchni. I co? Jeszcze nie zdążyłam dobrze odwiesić kurtki, a już w piekarniku jakimś sposobem siedziała nowa porcja granoli 😉 Co ja poradzę, że kuchnia jest tym co mnie kręci, co mnie podnieca (nie tylko, ale między innymi ;)). Gdybym wcześniej wiedziała, że to właśnie gotowanie będzie moją pasją, może inaczej zaplanowałabym swoją karierę, w myśl zasady: jeśli kochasz to co robisz, nigdy nie będziesz musiał pracować”…

Wracając do granoli – jeśli lubicie sezamki czy chałwę, koniecznie ją wypróbujcie – jest baaaardzo sezamowa. Niezbyt słodka (ponieważ po pierwsze nie przepadam za bardzo słodkimi smakami, a po drugie staram się generalnie ostrożnie korzystać z cukru i słodzików), ale jeżeli wolicie słodsze musli, wystarczy dodać parę łyżek więcej syropu. Do bazy składającej się z „płatków mix 5 zbóż” (ale spokojnie można użyć samych owsianych) dodałam też kaszy jaglanej i quinoa. Widziałam przepisy na granolę z dodatkiem tych superzdrowych ziarenek, więc wiedziałam, że raczej nic nie wybuchnie 😉 A dzięki temu produkt końcowy ma trochę dodatkowego białka i ogólnie zyskuje na zdrowotności 😉

Nie dodawałam tym razem orzechów, specjalnie z dedykacją dla mojej przyjaciółki, która jest na nie uczulona i twierdzi, że bałaby się u mnie zjeść, bo do 90% rzeczy pakuję orzechy 😉 Coś w tym w sumie jest, bo je uwielbiam 😉 Ale jak widać, da się i bez nich przygotować pyszności 🙂

Składniki

suche

  • 2 szklanki płatków zbożowych (obojętnie z jakiego zboża, ale nie błyskawicznych)
  • 1/2 szklanki ziaren sezamu
  • 2 duże garście pestek słonecznika
  • ok. 2/3 szklanki kaszy jaglanej (surowej)
  • ok 1/3 szklanki quinoa (surowej, można użyć tylko kaszy lub tylko quinoa, albo w ogóle zrezygnować i użyć więcej płatków)
  • duża garść rodzynek

mokre

  • ok. 1/3 szklanki tahini
  • 3-4 łyżki syropu z agawy lub klonowego (można dodać więcej, jeśli będzie dla Was za mało słodkie)
  • ok. 1/3 szklanki gorącej wody
  • kilka kropel oleju sezamowego (opcjonalnie)
  • 2 szczypty soli

Przygotowanie

Suche składniki mieszamy w misce. Mokre miksujemy i wlewamy do suchych. Całość dokładnie mieszamy, tak, żeby wszystkie płatki, kaszki i inne ziarenka oblebiły się syropem. Wykładamy na blachę posmarowaną olejem lub przykrytą matą silikonową i pieczemy ok. 40 minut w 165 stopniach. Mniej więcej w połowie pieczenia mieszamy, żeby wszystko równo się zrumieniło. I gotowe 🙂 Studzimy i przechowujemy w zamkniętych pojemnikach.

Przy tej okazji chciałam jeszcze raz gorąco Wam polecić matę do pieczenia. Wcześniej, kiedy piekłam granolę, ciasteczka itp, mimo smarowania blachy olejem zawsze coś się gdzieś przykleiło. Mata rozwiązuje ten problem w 100% – pieczemy bez dodatkowego tłuszczu, bez konieczności szorowania blachy i jest zdecydowanie mniej upierdliwa w obsłudze (i bardziej ekologiczna :)) niż papier pergaminowy. Naprawdę, to było dobrze wydane 16 zł 🙂

Przepis dodaję, rzutem na taśmę, do akcji Niedoceniana kasza jaglana.

Marzenie wiewiórki, czyli bardzo orzechowa granola

Zwykły wpis

Uwielbiam orzechy! Wszystkie bez wyjątku. Myślę, że pod tym względem wygrałabym z niejedną wiewiórką 🙂 Mam dziś dla Was pyszną propozycję na zimowe śniadanko – mocno orzechową granolę, do której dodałam też ziarna gryki i quinoa, tak dla odmiany od tradycyjnej wersji opartej tylko na płatkach owsianych, i dla dodatkowych walorów zdrowotnych. Jeżeli nie macie gryki ani quinoa, można oczywiście użyć odpowiednio więcej płatków owsianych, albo mieszanki owsianych, żytnich, pszennych itp. Użyłam miodu, ale można go bez problemu zastąpić syropem klonowym, daktylowym albo innym wegańskim słodem.

Składniki

suche

  • szklanka płatków owsianych
  • 3/4 szklanki ziaren gryki (kasza gryczana niepalona)
  • 3/4 szklanki quinoa (lub kaszy jaglanej)
  • po dużej garści: orzeszków ziemnych, migdałów, orzechów laskowych i orzechów włoskich
  • spora szczypta soli

mokre

  • 3 duże łyżki masła orzechowego
  • 2-3 łyżki miodu
  • ok. 1/2 szklanki gorącej wody

Przygotowanie

Suche składniki mieszamy w misce. Mokre miksujemy na jednolity „sos”. Wlewamy do suchych i mieszamy dokładnie, tak żeby słodki sos dotarł do wszystkich zakamarków 😉 Wykładamy na blachę do pieczenia posmarowaną olejem lub przykrytą pergaminem albo matą silikonową. Pieczemy 45 minut w 160 stopniach. Mniej więcej co 15 minut mieszamy, żeby całość równo się upiekła i zrumieniła. Studzimy i przechowujemy w zamkniętej puszcze lub słoiku.

Przegryzamy co chwila, aby osłodzić sobie mroźny dzień. Chociaz u mnie za oknem tylko -12.9, więc w zasadzie to czuć wiosnę w powietrzu 🙂

Przpeis dodaję do akcji Festiwal Śniadaniowy

Piernikowa granola na koniec Korzennego Tygodnia

Zwykły wpis

Granolę robię całkiem często. Ponieważ praktycznie zawsze jadam słodkie śniadania, lubię mieć pod ręką smaczne i zdrowe chrupiące musli. Odkąd pierwszy raz zrobiłam ją sama (no dobra, drugi, pierwszy raz haniebnie spaliłam ;)), wersja sklepowa przestała mi jakoś smakować. Zazwyczaj robię ją z tego, co akurat mam pod ręką. Uwielbiam w zasadzie wszystkie orzechy i suszone owoce, więc produkcja granoli odbywa się zykle na zasadzie czyszczenia szafek kuchennych 🙂 Tym razem jednak chciałam utrzymać się w klimacie Korzennego Tygodnia, więc skład granoli nie jest taki całkowicie przypadkowy. Wyszła przepyszna, chyba najlepsza z tych, które do tej pory robiłam 🙂

Składniki

Baza

  • 400 g płatków owsianych, pszennych, żytnich itp. (użyłam żytnich, bo takie akurat miałam pod ręką)
  • garść orzechów włoskich, lekko pokruszonych
  • garść pestek słonecznika
  • garść orzechów nerkowca
  • garść suszonej żurawiny
  • ok. 10 suszonych moreli

Sos

  • pół szklanki melasy
  • 2 czubate łyżki masła orzechowego
  • łyżeczka mielonego imbiru
  • łyżeczka cynamonu
  • pół łyżeczki kardamonu
  • szczypta gałki muszkatałowej
  • szczypta soli
  • ok. 1/3 szklanki wody
  • olej do natłuszczenia blachy

Przygotowanie

W misce zmieszać płatki, orzechy i pestki. Wszystkie składniki sosu zmiksować, wlać do miski z płatkami i dokładnie wymieszać. Blachę do pieczenia posmarować olejem, wyłożyć na nią granolę i piec 15 minut w piekarniku nagrzanym do 160 stopni. Następnie wyjąć, dodać suszoną żurawinę i pokrojone na kawałki suszone morele. Zamieszać, wstawić ponownie do piekarnika i piec jeszcze 15 minut. Wyjąć i wystudzić. Jeść z mlekiem, jogurtem (sojowym rzecz jasna ;)) albo bezwstydnie podjadać po trochu przy każdej wizycie w kuchni 😉 Można przechowywać naprawdę długo w zamkniętej puszcze albo słoiku 🙂