Tag Archives: gryka

Gryczanka

Zwykły wpis

Nie mylić z Grycanką 😉 Prosty i pyszny przepis na surową wersję owsianki znaleziony na blogu Oh She Glows (gdzie znajdziecie też o niebo ładniejsze zdjęcia – jakoś dziś nie miałam weny tfurczej, ale chciałam się z Wami podzielić tym przepisem). Podstawowym składnikiem są surowe ziarna gryki (u nas występujące jako kasza gryczana niepalona). Należy je namoczyć przez noc, a następnie zmiksować z dowolnym mlekiem roślinnym (albo i nie), dodać owoce, orzechy, masło orzechowe, wiórki kokosowe, syrop klonowy, miód, kawałki czekolady, albo co Wam jeszcze przyjdzie do głowy. Albo wszystko na raz 🙂 I wcinać 🙂

Składniki (na 3 spore lub 4 mniejsze porcje)

  • 2 szklanki ziaren gryki
  • niecałe 1,5 szklanki mleka (użyłam sojowego, ale każde inne też na pewno się nada, nawet woda od biedy ujdzie)
  • ok. 2 łyżki mielonego siemienia lnianego
  • łyżeczka cynamonu
  • szczpyta soli
  • ok. łyżka dowolnego płynnego słodzika (u mnie syrop z agawy). Można dać więcej, jeśli lubicie słodsze smaki
  • opcjonalnie inne „słodkie” przyprawy – kakao, karob, wanilia…
  • dodatki wedle uznania, pomysłowości i zawartości lodówki

Przygotowanie

Ziarna gryki wrzucić do sporego naczynia i zalać zimną wodą. Odstawić na kilka godzin lub na noc. Rano odcedzić, przepłukać pod bieżącą wodą i zmiksować z mlekiem, cynamonem, słodzikiem i solą. Dodać owoce, orzechy itp. i pałaszować ze smakiem. Pozostałą gryczankę można trzymać w lodówce ze 3 dni, ale przed użyciem trzeba dolać trochę mleka, bo bardzo gęstnieje. Smacznego 🙂

Reklamy

Marzenie wiewiórki, czyli bardzo orzechowa granola

Zwykły wpis

Uwielbiam orzechy! Wszystkie bez wyjątku. Myślę, że pod tym względem wygrałabym z niejedną wiewiórką 🙂 Mam dziś dla Was pyszną propozycję na zimowe śniadanko – mocno orzechową granolę, do której dodałam też ziarna gryki i quinoa, tak dla odmiany od tradycyjnej wersji opartej tylko na płatkach owsianych, i dla dodatkowych walorów zdrowotnych. Jeżeli nie macie gryki ani quinoa, można oczywiście użyć odpowiednio więcej płatków owsianych, albo mieszanki owsianych, żytnich, pszennych itp. Użyłam miodu, ale można go bez problemu zastąpić syropem klonowym, daktylowym albo innym wegańskim słodem.

Składniki

suche

  • szklanka płatków owsianych
  • 3/4 szklanki ziaren gryki (kasza gryczana niepalona)
  • 3/4 szklanki quinoa (lub kaszy jaglanej)
  • po dużej garści: orzeszków ziemnych, migdałów, orzechów laskowych i orzechów włoskich
  • spora szczypta soli

mokre

  • 3 duże łyżki masła orzechowego
  • 2-3 łyżki miodu
  • ok. 1/2 szklanki gorącej wody

Przygotowanie

Suche składniki mieszamy w misce. Mokre miksujemy na jednolity „sos”. Wlewamy do suchych i mieszamy dokładnie, tak żeby słodki sos dotarł do wszystkich zakamarków 😉 Wykładamy na blachę do pieczenia posmarowaną olejem lub przykrytą pergaminem albo matą silikonową. Pieczemy 45 minut w 160 stopniach. Mniej więcej co 15 minut mieszamy, żeby całość równo się upiekła i zrumieniła. Studzimy i przechowujemy w zamkniętej puszcze lub słoiku.

Przegryzamy co chwila, aby osłodzić sobie mroźny dzień. Chociaz u mnie za oknem tylko -12.9, więc w zasadzie to czuć wiosnę w powietrzu 🙂

Przpeis dodaję do akcji Festiwal Śniadaniowy

Chlebek marchewkowy (może być surowy)

Zwykły wpis

Od razu mówię, że ten chlebek nie przypomina w smaku ciasta marchewkowego czy czegokolwiek, co kojarzy Wam się z marchewkowymi wypiekami. Ma typową strukturę surowego chleba, czyli jest wilgotny i bardzo gęsty. W przepisie nie używa się proszku do pieczenia ani żadnego spulchniacza, więc nie ma szans na puszysty i delikatny efekt końcowy 🙂 Mimo to bardzo polecam – ma ciekawy smak, fantastycznie się komponuje z jabłkami i masłem migdałowym 🙂

Przepis zaczerpnięty z bloga Choosing Raw. Robiłam wersję pieczoną. Co prawda mój piekarnik mógłby występować w charakterze dehydratora, bo najniższa dostępna temperatura to 40 stopni, ale jakoś nie wyobrażam sobie czekania 8 czy 9 godzin, aż jakakolwiek potrawa będzie gotowa… Może kiedyś zdobędę się na taką cierpliwość 😉 W każdym razie opcja pieczona też jest bardzo smaczna 🙂 Przepis podaję z moimi delikatnymi modyfikacjami.

Składniki

  • 2 szklanki pulpy marchewkowej z sokowirówki lub marchewki startej na drobnej tarce i odciśniętej z nadmiaru soku
  • szklanka mąki gryczanej (w oryginale owsiana, ale akurat nie miałam)
  • 1/4 szklanki mielonego ziemienia lnianego
  • 12 suszonych śliwek
  • ok 1/3 szklanki wody
  • garść płatków owsianych
  • łyżeczka soli
  • garść rodzynek

Przygotowanie

Śliwki zalewamy wodą i odstawiamy co najmniej na pół godziny. Marchewkę miksujemy ze śliwkami, wodą i solą na jednolitą (w miarę możliwości) masę. Na początek najlepiej dodać ok. 1/4 szklanki wody. Ja użyłam wody, w której moczyły się śliwki. Dodajemy mąkę gryczaną, siemię lniane, płatki owsiane i rodzynki i ponownie miksujemy albo wyrabiamy ręcznie ciasto. Konsystencja powinna być taka, żeby dało się uformować w „bochenek”. Jeśli bardzo się kruszy, dodajemy trochę wody, jeśli jest za luźne – trochę mąki. Ciasto przekładamy do formy i pieczemy ok. 40 minut w 150 stopniach (lub trochę dłużej – po 40 minutach jest bardzo miękki).

Jeżeli chcecie, żeby chlebek był trochę słodszy, można dodać cukru lub melasy. Myślę, że dobrze by też pasował cynamon, imbir, kardamon, orzechy włoskie lub pekan… Z drugiej strony, można go przygotować w wersji wytrawnej, pomijając rodzynki, a dodając więcej soli, odrobinę czosnku, paprykę w proszku, kminek, pestki słonecznika lub dyni… Jednym słowem warto puścić wodzę fantazji 🙂

Fasolka w korzennym sosie barbecue + placuszki dyniowo gryczane

Zwykły wpis

Spotrzeżenie dnia: ciężko jest sfotografować miskę gotowanej fasoli z sosem tak, żeby wyglądała jak coś jadalnego 😉

W ramach korzennego tygodnia mam dla Was kolejną propozycję. Dla polskiego podniebienia wydaje się dosyć egzotyczna, ale okazuje sie, że to typowa potrawa amerykańsko-kanadyjska, szczególnie popularna w sezonie jesienno-zimowym, czemu w sumie trudno się dziwić, bo jest bardzo sycąca, a do tego pełna rozgrzewających korzennych przypraw. W ich wydaniu jest znacznie słodsza, bo nasi przyjaciele zza oceanu to cukrożercy 😉 Ja proponuję wersję nieco bardziej pikantną.

Jadłam ją z plackami z mąki gryczanej z dodatkiem dyni. Słyszałam legendy o plackach i naleśnikach z mąki gryczanej, że niby są bardzo ciężkie w obsłudze, nie dają sie przekręcać na patelni, rozpadają sie i w ogóle trudno uzyskać sensowny efekt. Moje były grzeczne, przekręcały sie bez najmniejszego problemu. Nie dodawałam cukru, ale dzieki dodatkowi dyni same z siebie są słodkawe i myślę, że dobrze sie sprawdzą zarówno jako dodatek do wytrawnych dań jak i w towarzystwie dżemu albo masła orzechowego na słodkie śniadanie 🙂

Pieczona fasolka z korzennym sosem BBQ – składniki (na 2 spore porcje)

  • 2 puszki fasoli po 400g. Można użyć dowolnej fasoli, ja użyłam pół na pół czerwonej i czarnej
  • szklanka sosu barbecue. Bardzo Wam polecam przygotowanie tego sosu w domu. Wbrew pozorom jest to proste,  wychodzi raczej taniej niż sos ze sklepu, można go doprawić wedle upodobania, nie mówiąc już o tym, że na pewno jest zdrowszy. Ja użyłam tego przepisu.
  • 2/3 łyżeczki ziaren kminku
  • łyżeczka kardamonu
  • pół łyżeczki gałki muszkatałowej
  • świeżo mielony pieprz do smaku (ja dałam sporo, trochę ponad pół łyżeczki, ale to zależy jak pikantne lubicie)
  • olej do natłuszczenia naczynia

Przygotowanie

Naczynie żaroodporne smarujemy olejem. Fasolę odsączamy z zalewy i przepłukujemy pod bieżącą wodą. Mieszamy z sosem i przyprawami. Ewentualnie doprawiamy do smaku, przekładamy do naczynia żaroodpornego i pieczemy ok. 50 minut w 180 stopniach.

Dyniowe placuszki z mąki gryczanej – składniki (na 10 placków)

  • prawie pełna szklanka mąki gryczanej
  • 2 łyżki mąki kukurudzianej
  • pół łyżeczki soli
  • 1.5 łyżki oleju z pestek dyni (opcjonalnie, ale daje fajny zapach)
  • 2/3 szklanki pure z dyni
  • 3/4 szklanki mleka roślinnego
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • olej do smażenia

Przygotowanie

Wszystkie składniki oprócz oleju do smażenia zmiksować na gładką masę. Będzie trochę gęstsza niż śmietana. Na patelni rozgrzać olej. Ja ostatnio w ramach ograniczania ilości tłuszczu w diecie testuję olej w sprayu i bardzo dobrze się tutaj sprawdził. Na dobrze rozgrzana patelnię wykładać łyżką masę, w porcjach mniej więcej po 2 łyzki. Kiedy na wierzchu zaczną pojawiać się bąbelki, poczekać mniej więcej minutę i przewrócić na drugą stronę. Smazyć jeszcze kilka minut. Ewentualnie można przewrócic jeszcze raz. Placuszki powinny miec ładny jasnobrązowy kolor.

Smacznego 🙂