Tag Archives: kasza jaglana

Włoska tarta na jaglanym spodzie

Zwykły wpis

Dziś mam dla Was tartę pełną włoskich smaków, na beztłuszczowym jaglanym spodzie. Uwielbiam kruche ciasto, ale mniej uwielbiam fakt, że mniej więcej połowa jego składu to margaryna lub olej 😉 Piekłam tarty na spodzie drożdżowym i wychodziły bardzo smaczne, ale nie byłabym sobą, gdybym nie chciała spróbować nowej kombinacji 😉 Na pewnym blogu znalazłam przepis na quiche na spodzie ryżowym, ale autorka zabrania zamieszczania jej przepisów, nawet z podaniem źródła. No cóż, jej prawo 😉 Ponieważ mój przepis był, rzecz jasna, z przeznaczeniem na bloga (i możecie go opublikować u siebie, jeśli podacie linka ;)), więc musiałam wymyśleć coś innego.

Po konsultacji z google’m znalzłam parę przepisów na wypieki na spodzie z kaszy jaglanej. Co prawda były to słodkie ciasta, ale uznałam, że w wersji wytrawnej na pewno też zadziała 🙂 I zadziałało. Efekt powyżej (i poniżej)

Składniki

spód

  • 2/3 szklanki kaszy jaglanej (surowej)
  • łyżka soli
  • opcjonalnie kostka bulionu warzywnego

wierzch – warzywa

  • 1 mała cukinia
  • pół cebuli
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżka przyprawy do kuchni włoskiej
  • ok. 5 suszonych pomidorów z oliwy
  • łyżeczka oleju do smażenia
  • sól i pieprz do smaku

wierzch – masa

  • kostka tofu (180 g)
  • puszka cieciorki (400g) – odcedzona
  • 2 spore szczypty soli
  • łyżka przyprawy Kamis suszone pomidory z bazylią i czosnkiem (lub przyprawy do kuchni włoskiej)
  • sok z jednej cytryny
  • 3 łyżki mąki z cieciorki (albo mielonego siemienia lnianego lub skrobii kukurydzianej)
  • 2-3 łyżki płatków drożdżowych (opcjonalnie)
  • ok. 1/4 szklanki wody

dodatkowo

  • opcjonalnie do dekoracji: cukinia, oliwki, paseczki papryki, czy co Wam jeszcze przyjdzie do głowy
  • olej do wysmarowania formy

Przygotowanie

Kaszę jaglaną gotujemy w osolonej wodzie lub bulionie ok. 15 minut, od czasu do czasu mieszając. Gdyby woda się wygotowała, dolewamy trochę w miarę potrzeby. Odcedzamy. Formę do tarty (moja ma średnicę 26 cm) smarujemy dokładnie olejem i wykładamy spód i brzegi gorącą kaszą jaglaną. Najlepiej rozprowadzać kaszę spodem łyżki, aby się nie poparzyć. Formę z kaszą wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy ok. 10 minut.

Cebulę kroimy w kostkę, a czosnek przeciskamy przez praskę. Na patelni rozgrzewamy olej i smażymy cebulę z czosnkiem na średnim ogniu przez ok. 3 minuty, często mieszając. Dodajemy pokrojoną w półplasterki cukinię, suszone pomidory pokrojone w paski oraz przyprawy. Smażymy ok. 7 minut, aż cukinia zmięknie.

Składniki masy miksujemy w blenderze do uzyskania jednolitej konsystencji. Wodę najlepiej dodawać stopniowo, żeby masa nie wyszła za rzadka – zawsze łatwiej dolać niż potem wyjąć 😉 Masa powinna mieć konsystencję kremowej pasty.

Na podpieczony spód wykładamy usmażone warzywa, a następnie przykrywamy je masą. Wierzch ewentualnie dekorujemy wedle uznania. Całość wkładamy do piekarnika i pieczemy ok. 40 minut w 180 stopniach.

Kiedy tarta jest gorąca, trudno przełożyć ją na talerzyki, więc najlepiej sprawdza się na ciepło, ale nie prosto z pieca, albo jako przekąska w temperaturze pokojowej. Polecam podawać ją z sałątką z soczystych warzyw albo sosem pomidorowym doprawionym np. bazylią i oregano. Smacznego 🙂


Granola z Ulicy Sezamkowej :-)

Zwykły wpis

Miałam ten wieczór poświęcić zgoła czemu innemu. Ba, miałam nawet nie zaglądać do kuchni. I co? Jeszcze nie zdążyłam dobrze odwiesić kurtki, a już w piekarniku jakimś sposobem siedziała nowa porcja granoli 😉 Co ja poradzę, że kuchnia jest tym co mnie kręci, co mnie podnieca (nie tylko, ale między innymi ;)). Gdybym wcześniej wiedziała, że to właśnie gotowanie będzie moją pasją, może inaczej zaplanowałabym swoją karierę, w myśl zasady: jeśli kochasz to co robisz, nigdy nie będziesz musiał pracować”…

Wracając do granoli – jeśli lubicie sezamki czy chałwę, koniecznie ją wypróbujcie – jest baaaardzo sezamowa. Niezbyt słodka (ponieważ po pierwsze nie przepadam za bardzo słodkimi smakami, a po drugie staram się generalnie ostrożnie korzystać z cukru i słodzików), ale jeżeli wolicie słodsze musli, wystarczy dodać parę łyżek więcej syropu. Do bazy składającej się z „płatków mix 5 zbóż” (ale spokojnie można użyć samych owsianych) dodałam też kaszy jaglanej i quinoa. Widziałam przepisy na granolę z dodatkiem tych superzdrowych ziarenek, więc wiedziałam, że raczej nic nie wybuchnie 😉 A dzięki temu produkt końcowy ma trochę dodatkowego białka i ogólnie zyskuje na zdrowotności 😉

Nie dodawałam tym razem orzechów, specjalnie z dedykacją dla mojej przyjaciółki, która jest na nie uczulona i twierdzi, że bałaby się u mnie zjeść, bo do 90% rzeczy pakuję orzechy 😉 Coś w tym w sumie jest, bo je uwielbiam 😉 Ale jak widać, da się i bez nich przygotować pyszności 🙂

Składniki

suche

  • 2 szklanki płatków zbożowych (obojętnie z jakiego zboża, ale nie błyskawicznych)
  • 1/2 szklanki ziaren sezamu
  • 2 duże garście pestek słonecznika
  • ok. 2/3 szklanki kaszy jaglanej (surowej)
  • ok 1/3 szklanki quinoa (surowej, można użyć tylko kaszy lub tylko quinoa, albo w ogóle zrezygnować i użyć więcej płatków)
  • duża garść rodzynek

mokre

  • ok. 1/3 szklanki tahini
  • 3-4 łyżki syropu z agawy lub klonowego (można dodać więcej, jeśli będzie dla Was za mało słodkie)
  • ok. 1/3 szklanki gorącej wody
  • kilka kropel oleju sezamowego (opcjonalnie)
  • 2 szczypty soli

Przygotowanie

Suche składniki mieszamy w misce. Mokre miksujemy i wlewamy do suchych. Całość dokładnie mieszamy, tak, żeby wszystkie płatki, kaszki i inne ziarenka oblebiły się syropem. Wykładamy na blachę posmarowaną olejem lub przykrytą matą silikonową i pieczemy ok. 40 minut w 165 stopniach. Mniej więcej w połowie pieczenia mieszamy, żeby wszystko równo się zrumieniło. I gotowe 🙂 Studzimy i przechowujemy w zamkniętych pojemnikach.

Przy tej okazji chciałam jeszcze raz gorąco Wam polecić matę do pieczenia. Wcześniej, kiedy piekłam granolę, ciasteczka itp, mimo smarowania blachy olejem zawsze coś się gdzieś przykleiło. Mata rozwiązuje ten problem w 100% – pieczemy bez dodatkowego tłuszczu, bez konieczności szorowania blachy i jest zdecydowanie mniej upierdliwa w obsłudze (i bardziej ekologiczna :)) niż papier pergaminowy. Naprawdę, to było dobrze wydane 16 zł 🙂

Przepis dodaję, rzutem na taśmę, do akcji Niedoceniana kasza jaglana.

Muffinki jaglane na weekendowe śniadanko

Zwykły wpis

Bardzo lubię kaszę jaglaną i często gości w mojej kuchni. Ale zazwyczaj używam jej jako zamiennika ziemniaków do obiadu albo zamiast ryżu czy makaronu w zupie. Smaczne, zdrowe, ale średnio kreatywne 😉 W ramach akcji Niedoceniana kasza jaglana postanowiłam wymyśleć jakiś ciekawszy przepis z tą kaszą w roli głównej. I wymyśliłam – muffinki 🙂 Z kaszą jaglaną i mąką pełnoziarnistą, z bardzo niewielkim dodatkiem cukru, świetnie nadają się na śniadanie albo do weekendowej kawki. Znów, jak zwykle u mnie, nie są to babeczki z serii „pieczone powietrze” 😉 Są dosyć gęste, wilgotne, a dzięki kaszy mają ciekawą fakturę.

Składniki (na 8 dużych muffinek)

  • 2 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej (delikatnie ubite)
  • duża garść suszonej żurawiny (ok. 1/3 szklanki)
  • olej do wysmarowania foremek

suche

  • Niepełna szklanka mąki (u mnie pszenna razowa, ale inna też na pewno się nada)
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 3 łyżki cukru (jeśli lubicie słodsze wypieki, to trochę więcej)
  • łyżka skórki cytrynowej (w proszku lub świeżo startej)
  • 0,5 łyżeczki kurkumy

mokre

  • 1 dojrzały banan
  • ok 2/3 szklanki mleka roślinnego
  • 3 czubate łyżeczki mielonego siemienia lnianego (samo w sobie nie jest mokre, ale mieszamy z mokrymi składnikami)
  • sok z połowy cytryny

Przygotowanie

Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Banana dokładnie rozgniatamy widelcem i mieszamy z resztą mokrych składników na (w miarę) jednolitą masę. W innym naczyniu mieszamy suche składniki. Wlewamy mokre do suchych i mieszamy do połączenia. Następnie całość mieszamy dokładnie z kaszą jaglaną i żurawiną. Przekładamy do natłuszczonych foremek i pieczemy ok. 25 minut. Smacznego 🙂

Przepis dodaję do akcji Niedoceniana kasza jaglana i Wegańskie słodkości

<

Jaglany pilaw z bakłażana z rodzynkami

Zwykły wpis

Kiedy zbliża się zima, często mam ochotę na dania z udziałem rozgrzewających korzennych przypraw. W mojej kuchni rządzi curry i inne pikantno-słodkie dania, które przyjemnie zagrzeją brzuszek w zimowy (już prawie ;)) wieczór. Właściwie nie jest to „prawomyślny” pilaw, bo taki powinien być na bazie ryżu. Ja jednak użyłam kaszy jaglanej ze względu na jej walory odżywczo-zdrowotne 🙂 Efekt jest fajny, może nawet lepszy niż z ryżem, bo kasza jest bardzo drobna i miękka, tak że danie jest wręcz kremowe. Można też użyć quinoa, kuskusu albo ryżu, rzecz jasna 🙂 Przepis jest moim własnym pomysłem opartym na kilku wariacjach znalezionych w internecie i dostosowanym do aktualnej zawartości lodówki 🙂

Składniki (na 3 porcje)

  • 1 średni bakłażan
  • 1 cebula (użyłam czerwonej, ale może być też zwykła)
  • 4 nieduże łodygi selera naciowego
  • ok. 2/3 szklanki suchej kaszy jaglanej
  • garść rodzynek
  • garść nerkowców
  • 2 łyżki tartego świeżego imbiru
  • łyżka cynamonu (lub trochę mniej, ja jestem cynamonoholiczką ;))
  • kilka goździków
  • łyżeczka przyprawy garam masala
  • ok. 2/3 łyżeczki mielonego kminku
  • szczypta chili
  • szczypta czosnku w proszku lub jeden ząbek przeciśnięty przez praskę
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • ok. 2 łyżki syropu z agawy lub klonowego
  • sól do smaku (sporo, u mnie w sumie ok. 2/3 łyżki, ale najlepiej dodawać stopniowo)
  • olej do smażenia

Przygotowanie

Kaszę jaglaną gotujemy na sypko (ok. 10-12 minut) w osolonej wodzie. W średnim garnku rozgrzewamy ok 2 łyżki oleju. Wrzucamy posiekaną cebulę i czosnek i smażymy jakieś 2 minuty. Dodajemy cynamon, imbir, kminek, chili i garam masalę i smażymy kolejnych kilka minut. Jeśli płyn odparuje, dolewamy na dno niewielką ilość wody (jednorazowo nie więcej niż jakieś pół szklanki). Robimy to przez cały czas duszenia, żeby z jednej strony nic się nie przypaliło, a z drugiej nie uzyskać w ostatecznym rozrachunku zupy 😉

Dodajemy pokrojone w plasterki łodygi selera, dusimy następnych kilka minut i dorzucamy pokrojonego w kostkę bakłażana. Solimy, dodajemy rodzynki, goździki, syrop z agawy i sok z cytryny. Dusimy jakieś 10 minut na średnim ogniu, często mieszając i pamiętając o dolewaniu po trochu wody.

Kiedy bakłażan jest już miękki, dosypujemy do garnka kaszę i wszystko dokładnie mieszamy. Próbujemy i ew. doprawiamy do smaku wedle uznania. Dorzucamy nerkowce, jeszcze raz szybko mieszamy. Przekładamy na talerze i ewentualnie dekorujemy czymś zielonym (np. odrobiną posiekanej kolendry albo dodatkowym selerem). I jemy 🙂 Smacznego 🙂