Tag Archives: miso

Sałatka z buraków i quinoa

Zwykły wpis

Dziś propozycja na lekki obiad lub kolację albo na sałatkę imprezową – kolorowa, ciekawa w smaku i super zdrowa. Czego chcieć więcej? Aha, jeszcze niezbyt pracochłonna 🙂 Pomysł zaczerpnęłam stąd, ale zmodyfikowałam dressing, bo po pierwsze, jak już gdzieś posałam, staram się unikać olejów,a po drugie szukam zastosowań dla pasty miso. Właśnie znalazłam jedno z nich 🙂 Od siebie dodałam tez orzechy włoskie, bo uważam, że ich smak świetnie pasuje do buraków.

Składniki (na 3 duże lub 4 mniejsze porcje)

sałatka

  • 1 duży burak
  • ok. 2/3 szklanki quinoa (surowej)
  • puszka cieciorki (400g)
  • duża garść liści szpinaku
  • 1 pomarańcza
  • duża garść orzechów włoskich

sos

  • 4 – 5 łyżeczek miso
  • sok z jednej pomarańczy (ok. 1/3 szklanki)
  • 1 – 2 ząbki czosnku lub szczypta czosnku w proszku
  • łyżka mielonego siemienia lnianego
  • łyżeczka syropu z agawy

dodatkowo sos sojowy lub sól do smaku

Przygotowanie

Buraka trzeba najpierw upiec – najlepiej zrobić to dzień wcześniej. Należy go umyć (nie obierać), zawinąć w folię aluminiową i piec ok. 40-50 minut w 180 stopniach. Wystudzić i dopiero wtedy obrać – skórka powinna bardzo łatwo schodzić z buraka. Quinoa gotujemy w osolonej wodzie 10-12 minut, odcedzamy i polewamy zimną wodą. Wszystkie składniki sosu miksujemy i odstawiamy na kilka minut, aby zgęstniał. Buraka kroimy w kostkę. Pomarańczę obieramy, dzielimy na cząstki i każdy kawałek przekrajamy na 3 lub 4 części. Liście szpinaku rwiemy na mniejsze kawałki. Cieciorkę odcedzamy. W sporej misce dokładnie mieszamy wszystkie składniki oprócz buraków. Ewentualnie doprawiamy sosem sojowym lub solą. Następnie dodajemy buraki i mieszamy ostrożnie, bo łatwo spowodować, że cała sałatka będzie miała kolor buraczkowy. Na smak oczywiście to nie wpływa, ale nieco pogarsza walory estetyczne 🙂

Przepis dodaję do akcji Sałatki bez majonezu

Reklamy

„Mieszanka studencka” z nutą japońską :-)

Zwykły wpis

Po tajskich burgerach, pozostając w kręgu Dalekiego Wschodu, proponuję Wam śmieszną przekąskę, a właściwie coś do chrupania przy oglądaniu TV (albo czytaniu blogów kulinarnych, bo wtedy człowiek robi się głodny ;)). Stąd właśnie moje skojarzenie z mieszanką studencką.

Jak już kiedyś pisałam, kocham orzechy i chyba nie ma takiej ilości, po której by mi się przejadły. A orzechy z rodzynkami albo innymi suszonymi owocami to już w ogóle 😉 Jednak z orzechami są dwa problemy. Po pierwsze są bardzo kaloryczne. Niby to zdrowe tłuszcze a do tego witaminy, błonnik itp. itd. ale mimo wszystko tłuszcze, więc na obwód bioder zbyt dobrze nie robią… Drugi problem jest taki, że orzechy (zwłaszcza arachidowe ale inne też) są bardzo silnymi alergenami i wiele osób nie może ich jeść. Osobiście (odpukać!!!) nie mam na nie alergii, więc przyznaję bez bicia, że raczej brałam pod uwagę problem nr 1 🙂

Pomysł zaczerpnęłam z bloga Happy Herbivore. W oryginalnym przepisie pojawiał się groszek w polewie wasabi. W naszych sklepach nie widziałam takiego wynalazku. Znalazłam na blogach przepisy na groszek z wasabi domowej roboty, ale obejmowały m.in. suszenie owego groszku w piekarniku przez 5-6 godzin, więc odpadły w przedbiegach. Znalazłam jednak coś, co się nazywa Wasabi Snacks, zrobione jest głównie z ryżu, a producent chwali się, że nie zawiera tłuszczu ani cholesterolu. Widziałam te chrupki już w kilku supermarketach, więc nie powinno być problemu z ich znalezieniem. Kosztują około 6 zł a wyglądają tak:

Do tego, aby utrzymać się w klimacie japońskim, upiekłam cieciorkę z dodatkiem pasty miso, którą niedawno kupiłam i jestem na etapie testowania, co też można z nią zrobić. Efekt był fajny, ale ponieważ miso jest strasznie drogie, można w przepisie bez wielkiej straty dla smaku zastąpić je solą.

Tak więc, po tym przydługim wstępie…

Składniki (na sporą miseczkę)

  • opakowanie Wasabi Snacks (mogą być też orzeszki w polewie wasabi, jeśli Wam nie przeszkadzają powyższe problemy orzeszkowe. Smakowo na pewno nie będzie gorsze)
  • 2 garści suszonej żurawiny

na pieczoną cieciorkę

  • puszka cieciorki (400g)
  • niecała łyżka oleju
  • 2-3 łyżki syropu z agawy lub klonowego
  • 1,5 łyżeczki miso (lub spora szczypta soli)
  • ok. pół łyżeczki octu ryżowego (albo innego, ale ryżowy pasował mi do japońskiego klimatu ;))

Przygotowanie

Cieciorkę dokładnie odcedzamy na sitku. Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Mieszamy syrop z agawy, miso, olej i ocet, a następnie cieciorkę dokładnie mieszamy z powstałą masą (aczkolwiek z zachowaniem elementrarnej delikatności, żeby nie uzyskać humusu o smaku miso ;)). Układamy na blasze do pieczenia przykrytej pergaminem lub matą silikonową albo na dnie dużego płaskiego naczynia żaroodpornego. Pieczemy ok 30-35 minut, mieszając kilka razy (mniej więcej co 10 minut).

Uwaga: Nie próbujcie upiec innej fasolki zamiast cieciorki. W tym przypadku zamiana nie działa – wiem, bo próbowałam 😉

Po wystudzeniu cieciorki mieszamy ją z pozostałymi składnikami. Przechowujemy w zamkniętym pojemniku, w suchym miejscu. Smacznego 🙂

Przepis dodaję do akcji Warzywa Strączkowe