Twoja krew ratuje życie

Zwykły wpis

oddaj krew ;)(obrazek gdzieś wyguglowałam i mi się spodobał ;))

Niniejszym wykreślam z mojej listy punkty nr 8 i 10 🙂 Dzisiaj udało mi się dołączyć do szacownego grona honorowych krwiodawców. Była to druga próba – za pierwszym razem „pogonili” mnie ze stacji krwiodawstwa z powodu niewystarczających wyników morfologii. Tym razem się załapałam i rozpoczęłam dzien od pozbycia się 400 ml krwi. W nagrode dostałam chyba z 10 tabliczek czekolady, która bardzo smakowała moim współpracownikom 😉

Oddawałam krew w Stacji Kwriodawstwa i Krwiolecznictwa przy Nowogrodzkiej 59 w Warszawie. Stacja jest czynna w dni robocze od 7.00 do 13.00. Kiedy przyjechałam około 7.30, była juz spora kolejka chętnych do upuszczenia krwi. Na początek należy wypełnić kwestionariusz dla dawcy, w którym, oprócz danych osobowych, podaje się odpowiedzi na szereg pytań o przebyte choroby, zażywane leki, operacje itp. itd.

Następnie kwestionariusz wraz z dowodem osobistym idzie do rejestracji, a delikwent – na wstępne badanie. W ciągu kilku minut pani pielęgniarka pobiera krew (na razie w standardowej ilości kilku ml), robi ekspresową morfologię i mierzy temperaturę. Na tym etapie „odsiewane” są osoby ewidentnie chore (z gorączką),  z anemią czy innymi zaburzeniami hematologicznymi.  Szczęścliwcy z dobrą morfologią idą na badanie lekarskie (czyli pytanie „jak sie pani czuje” i mierzenie ciśnienia ;)).

Kolejny przystanek to „stacja wafelek i kawa”. Wafelek jest dla tych, którzy zapomnieli zjeść śniadania, chociaż zasadniczo oczywiście nie powinno sie przychodzić do oddania krwi na czczo. Kawa (lub herbata) jest obowiązkowa 🙂

Po konsumpcji przychodzi pora na cześć zasadniczą. Siada się na fotelu, który w razie potrzeby staje się leżanką i najpierw pani pielęgniarka pobiera trochę krwi do badań na wszelkie wirusy (HIV, żółtaczka i inne), a następnie około 400 ml do przetoczenia. Cała impreza trwa około 10 minut. Potem pani udziela instrukcji, że należy dużo jeść i pić oraz do końca dnia unikać wysiłku. Można zabrać dówód, przydziałową czekoladę i udać się w dalszą drogę zycia 😉

Jeżeli (odpukać) w testach na wirusy coś wyjdzie, stacja poinformuje o tym w ciągu miesiąca listem poleconym. Krwiodawcy przysługuje też dzień wolny od szkoły lub pracy i stosowne zaświadczenie można uzyskać w rejestracji.

I tyle. Godzina naszego czasu raz na miesiąc dla panów, raz na 3 miesiące dla pań. Dzień bez treningu i z lekko bolącą ręką. Być może dziwne samopoczucie przez jakiś czas (ja nie miałam ani przez chwilę zamiaru mdleć, ale mniej więcej godzine po całej akcji miałam tzw. lekką głowe, jakbym trochę wypiła). A komuś może to uratować zycie. A kto wie, może kiedyś ja też będę potrzebować czyjejś krwi (odpukać, oby nie, ale wypadki chodzą po ludziach).

Odhaczyłam kolejny punkt na swojej liście, ale myślę, że ta wizyta w cetrum krwiodawstwa była pierwsza, ale nie ostatnia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s