Wbrew pozorom nadal żyję ;-)

Zwykły wpis

Witajcie 🙂

Dłuuuugo tutaj nie zaglądałam, a raczej zaglądałam, ale nie pisałam. W moim życiu dużo się ostatnio działo – tych bardzo fajnych i bardzo niefajnych rzeczy. Ostatnie 4 miesiące jakoś mi umknęły. W zasadzie przegapiłam święta, na które co roku czekam z utęsknieniem. W tym roku były trudne, bo niestety był to czas pożegnania z moją Babcią – była już bardzo chora, wszyscy spodziewali się, że niedługo od nas odejdzie i tak się stało. Na szczęście święta udało nam się jeszcze spędzić razem w domu moich rodziców. Kilka tygodni później Babcia odeszła – wierzę, że do lepszego świata…

Z przyjemniejszych rzeczy, nasza dwójka bez sternika wzbogaciła się o dwóch nowych członków załogi – Toperza i Zołzę – dwa sfinksy kanadyjskie, które od kilku miesięcy nie pozwalają mi się nudzić 🙂 Kiedy biegają, cały dom się trzęsie – nie sądziłam, że koty mogą narobić tyle hałasu. Mruczą, miauczą, bawią się, gryzą się, chorują, wykopują kwiatki z doniczek, wypijają mi kawę i… skutecznie utrudniają fotografowanie jedzenia, albowiem zachodzi prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że jedzenie zostanie w trybie natychmiastowym skonsumowane przez czworonoga, nawet jeśli jest to pieczona brukselka albo kiszona kapusta 😛 Gdyby jakimś cudem jedzenie nie padło ofiarą drapieżnika, to pewnie zostanie nią aparat – jak wiadomo dziwne gadżety z dyndającymi paskami są super ciekawe, trzeba je obwąchać, oblizać, a najlepiej zrzucić na podłogę 😉

Oczywiście muszę się Wam pochwalić moimi „dzieciakami”, ale moje osobiste talenty fotograficzne ograniczają się do sytuacji, w których obiekt nie ucieka, nie próbuje wydrapać mi oczu ani zjeść aparatu 😉 Tak więc przestawiam Toperza i Zołzę na fotkach autorstwa mojego małżonka oraz pani Ilony Szczygieł z hodowli Al Kaszmir*PL

ToperzToperz zwany ostatnio Dużym

zołzaZołza zwana czasem Królewną lub Ryśką (ale najczęściej jednak Zołzą ;))

Teraz, kiedy emocje rodzinne i kurz wzniesiony przez koty nieco opadły, postanowiłam wrócić do blogowania. Lubię czytać, co innym w duszy i w kuchni gra, więc czułam się trochę winna, że zaniedbałam ten mój kącik w sieci. Jutro (może pojutrze ;)) pojawi się pierwszy od długiego czasu przepis (razem z odrobiną wynurzeń ;)). Postaram się pojawiać się tutaj w miarę regularnie, a w razie gdyby koty zjadły nowe przepisy, podzielę się od czasu do czasu przemyśleniami na tematy różne 🙂

Pozdrawiam wszystkich, którzy jeszcze tu zaglądają 🙂

Reklamy

One response »

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s