Versatile Blogger :-)

Zwykły wpis

Zostałam zaproszona przez Szpinakową Wróżkę do blogowej zabawy Versatile Blogger. Bardzo dziękuję za wyróżnienie 🙂 Dziś więc nie będzie przepisu, za to kilka ciekawostek na mój temat 😉

Oto zasady zabawy:

  • Podziękuj osobie, która Cię wytypowała na jej/jego blogu
  • Wstaw logo zabawy na swojego bloga
  • Ujawnij 7 faktów na swój temat
  • Wytypuj 15 blogów, które Ci się podobają i chcesz, żeby dołączyły do zabawy
  • Poinformuj wytypowanych, że kopnął ich taki zaszczyt 😉

Najpierw prostsza część, czyli 7 faktów na mój temat 🙂

  1. Mniej więcej do dwudziestego trzeciego roku życia moje umiejętności kulinarne ograniczały się do zagotowania wody na herbatę i jajka na twardo (na miękko już było za trudne ;)). Moja mama była przekonana, że kiedy się wyprowadzę, to umrę z głodu 😉 Kiedy się rzeczywiście wyprowadziłam, przez jakieś pół roku żyliśmy na mrożonkach i wałówkach od rodziców, aż w pewnym momencie wyszło mi to bokiem i pierwszy raz w życiu ugotowałam zupę pomidorową. Co to były za emocje 😀 do dziś pamiętam, że biegałam do laptopa sprawdzać przepis 10 razy, jakby to był co najmniej tort weselny, a kiedy koniec końców zupa okazała się jadalna, zadzwoniłam do mamy pochwalić się sukcesem 🙂 Nie pamiętam już, jak od tej zupy doszłam do kulinarnej pasji, ale chyba wynikło to po prostu z tego, że uwielbiam jeść 🙂 A ponieważ małżonek raczej niekuchenny, to jak chciałam zjeść coś dobrego, musiałam sama sobie zrobić. A mama do dziś jest w szoku, że wyszłam poza etap jajka na twardo 😉 Z drugiej strony ta kuchnia może skądś przyszła w genach, bo mój brat też całkiem lubi mieszać w garnkach i nieźle mu to wychodzi.
  2. Urodziłam się i wychowałam w Warszawie i jestem raczej mieszczuchem. Dobrze się czuję w mieście, nie mam poczucia, że wszyscy się gdzieś spieszą, że panuje jakieś napięcie, chaos itp. Wiele razy słyszałam od osób, które przyjechały tu do pracy albo na studia, że w Warszawie ludzie są niemili i krzyczą na siebie nawzajem. Może dobrze trafiam, bo nie zauważyłam, żeby gdzie indziej ludzie byli jakoś specjalnie milsi. I nikt na mnie nie krzyczał (tzn. ot tak bez powodu, na ulicy itp.). Moja „mieszczuchowatość” objawia się nawet na wakacjach. Wolę pojechać do tzw. kurortu, gdzie można się przespacerować promenadą przy plaży, zajrzeć do sklepików z pamiątkami czy wstąpić gdzieś na kawę. Z kolei moi rodzice najchętniej jeżdżą na wakacje w tzw. szczere pole, im bardziej szczere, tym lepiej 😉 Chcą mieć niezmącony spokój i kontakt z naturą. Ja od zbyt długiego i zbyt intensywnego kontaktu z naturą dostaję fioła (fiołka ;)). Co nie znaczy, że nie lubię na parę dni uciec od zgiełku. Ale lubię też do niego wracać 🙂
  3. Od prawie pięciu lat mam tatuaż. Nigdy nie żałowałam, że go zrobiłam – bardzo go lubię i myślę o kolejnym. Miałam też fazę na kolczyk w pępku i dredy, ale żadnej z tych rzeczy nie wcieliłam w życie (i chyba dobrze).
  4. Nie noszę spódnic/sukieniek i butów na obcasie. Nie jest to żadna manifestacja światopoglądowa, po prostu uważam, że są niewygodne. Dla sukienek robię wyjątek przy ważnych okazjach typu wesela itp. Dla butów na obcasie w zasadzie nigdy, przynajmniej odkąd w modzie są balerinki. Kiedyś babcia z mamą non stop suszyły mi o to głowę. Teraz jakoś przestały – widocznie uznały, że już jestem duża 😉 Lubię też siebie z krótkimi włosami, znów ze względu na wygodę. Przez wiele lat nosiłam fryzurę na chłopaka. Teraz mam trochę dłuższe, bo inaczej mąż marudzi 😉 Za to, żeby nie było, że jestem babochłopem, bardzo lubię korale i ciekawe kolczyki i jestem maniaczką perfum 🙂
  5. Nienawidze sprzątać, a już najbardziej ze wszystkiego myć podłogi. Ponieważ mąż też do pedantów nie należy, więc w naszym mieszkaniu na ogół panuje kontrolowany chaos. Kiedy mają przyjść goście, szczególnie rodzice, albo czasem przed świętami zarządzam wielkie odgruzowywanie.
  6. Kompletnie nie umiem śpiewać ani grać na niczym (no chyba że na nerwach ;)), z poczuciem rytmu też nie wymiatam. Za to kiedyś się okazało, ku zdziwieniu innych jak i mojemu, że potrafię bezbłędnie zagwizdać dowolną zasłyszaną melodię.
  7. Uwielbiam słodycze, ale nie lubię pączków, marcepana i galaretki. To jedyne słodkie rzeczy, które mogłyby dla mnie nie istnieć 🙂

A teraz nominacje. Z tym będzie ciężko, bo większość polskich blogów, które lubię, już chyba wzięła udział w zabawie. Ale spróbuję. Zapraszam do zabawy

  1. Bea w kuchni
  2. Trufla
  3. Gotuję, bo lubię
  4. Brulion z przepisami
  5. Kuchnia Ireny i Andrzeja
  6. Smak Imprezy
  7. Hello Morning, Cooking & Booking
  8. Sur nos tables
  9. Więcej yofu!

I chyba skończyły mi się pomysły 😉

Miłego wieczoru 🙂

Reklamy

One response »

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s