Wisienka na torcie

Zwykły wpis

Ostatnio chodzi za mną wspomnienie wakacji z czasów podstawówki, kiedy na kempingu świętowaliśmy trzydzieste ósme urodziny mojego taty. Miałam wtedy trzynaście lat, dizś dobiegam trzydziestki, a tata za chwilę będzie miał pięćdziesiąt pięć lat. I chociaż różnie nam się czasem układało, zawsze byłam córeczką tatusia. Nigdy wcześniej nie piekłam tortów, bo wydawało mi się, że to coś na pograniczu czarnej magii i alchemii 😉 Nadrabiam niniejszym zaległości.

Wszystkiego najlepszego Tato 🙂

Mamy oboje z tatą ulubiony tort, który co roku na wszelkie okazje warte świętowania kupowaliśmy zawsze w tej samej cukierni. Odkąd się wyprowadziłam, rodzice, przyjeżdżając do mnie na urodziny, specjalnie wieźli ten tort przez całą Warszawę. Czekoladowy z wiśniami. Bez niego impreza w zasadzie się nie liczy. Ten własnie tort próbowałam odtworzyć i sądząc po smaku kremu wylizanego z misek, łyżek i trzepaczek, udało mi się całkiem nieźle 🙂 Opierałam się na przepisie z bloga Moje Wypieki, aczkolwiek znalazło się też miejsce na własną inwencję.

Składniki (na formę o średnicy 24 cm)

spód

  • 150 g migdałów lub orzechów (nie arachidowych, bo według mnie mają zbyt intensywny zapach)
  • 2 czubate łyżki masła orzechowego lub zwykłego (bardzo miękkiego, lub stopionego) – użyłam migdałowego
  • 1,5 łyzki kakao
  • łyżka cukru
  • szczypta soli

masa

  • 750 g serka mascarpone
  • troszkę ponad pół szklanki syropu klonowego
  • 3 tabliczki gorzkiej czekolady (300g)
  • 1/8 szklanki whisky (można pominąć)

dodatkowo

  • 450 g wiśni (świeżych lub mrożonych)

Przygotowanie

Jeśli używamy mrożonych wiśni, należy je rozmrozić i odcedzić. Ja rozmrażałam przez noc na sitku. Ze świeżych oczywiście wyjmujemy pestki 😉

Dno formy wykładamy pergaminem. Orzechy mielimy w blenderze na proszek. Dodajemy pozostałe składniki spodu i miksujemy do uzyskania gęstej klejącej masy (pewnie będzie się trochę kruszyć, ale nie szkodzi). Tą masą wykładamy dno formy, mocno przyciskamy i wstawiamy do lodówki na czas przygotowania masy serowej.

Serek mascarpone mieszamy z syropem klonowym (może być mikserem). Na dno niedużego rondelka wlewamy pół centymetra wody i wrzucamy połamaną na kawałki czekoladę. Ewentualnie wlewamy whisky. Podgrzewamy na średnim ogniu, często mieszając, aż czekolada się roztopi. Zdejmujemy z ognia i odstawiamy do przestygnięcia. Kiedy czekolada nie jest już brdzo gorąca (moja była nadal ciepła, ale ostygła na tyle, że spokojnie mogłam trzymać garnek w rękach), dokładamy ją do masy serowej i dokładnie mieszamy (łyżką). Dodajemy wiśnie i mieszamy.

Masę przekładamy na spód i wstawiamy do lodówki na kilka godzin albo na całą noc. Dekorujemy wedle uznania. Smacznego 🙂

Przepis dodaję do akcji W wiśniowym sadzie

Reklamy

2 responses »

  1. Wow! nieźle. kiedyś była weganka, potem wegetarianka, teraz widzę mięsko w najlepsze, co dalej ? kanibalizm ? 😉 skoro słuchasz swojego organizmu 😉 tylko dobrze by było nicka zmienić, bo publikować te wszystkie miecha pod mlodaweganka to trochę porażka…gratuluje i przyznaje tytuł kurka na kościele … ręce opadają

    • Proszę bardzo, nick zmieniony, lepiej Ci? Kanibalizmu w najbliższym czasie nie przewiduję 😛 Może nie zdajesz sobie sprawy, więc uzmysłwię Ci, że takie posty/komentarze jak Twój nie robią dobrej reklamy środowisku wegan i wegetarian. A jeśli chciałaś w ten sposób obudzić we mnie wyrzuty sumienia, to nie udało Ci się, bo moje decyzje są oparte na moich przemyśleniach i podjęte w trosce o moje zamopoczucie, a nie w celu uzyskania sympatycznych komentarzy na blogu 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s