Marchewkowa granola

Zwykły wpis

Nie pytaj, co wielkanocny zajączek przyniesie Ci w tym roku. Zapytaj, co Ty mógłbyś dać wielkanocnemu zajączkowi 😉

Zajączki lubią marchewkę, więc szkoda, że w tej granoli prawie jej nie czuć 😉 Dwie duże marchewki zapieczone w chrupiącym musli dają ciekawy zapach i „inny” posmak, ale gdybym sama nie robiła tej granoli, nie poznałabym, skąd ten „inny” smak się bierze. Myślę, że to świetny sposób przemycenia warzyw do diety dzieci, które normalnie patrzą na nie wilkiem, tak, żeby i wilk był syty i owca (albo baranek wielkanocny) cała 😉 Bez wchodzenia zbyt głęcoko w zoologiczne skojarzenia, przejdźmy do rzeczy 🙂

Suche

  • szklanka płatków oswianych
  • szklanka kaszy jaglanej
  • szklanka kaszy gryczanej niepalonej
  • pół szklanki wiórków kokosowych
  • niecała szklanka orzechów włoskich, lekko połamanych

Sos

  • dwie spore marchewki starte na drobnej tarce
  • dwie czubate łyżki masła słonecznikowego lub orzechowego (sądzę, że dowolny rodzaj się sprawdzi)
  • 2 łyżki melasy lub miodu – albo innego aromatycznego syropu. Myślę, że np. syrop z agawy byłby tutaj zbyt łagodny
  • 1,5 łyżeczki cynamonu
  • łyżeczka kardamonu
  • 2 szczypty soli
  • kilka łyżek ciepłej wody

Dodatkowo

  • opcjonalnie garść rodzynek
  • olej do natłuszczenia blachy

Przygotowanie

Składniki sosu miksujemy. W zasadzie nie będzie to sos, tylko kremowa pasta. Jeśli na tym etapie produkcja granoli Wam się znudzi, można wykorzystać ją do kanapek albo naleśników – sama w sobie jest pyszna 😉 Suche składniki mieszamy w misce, wlewamy sos i ponownie mieszamy, do dokładnego połączenia. Przekładamy na blachę posmarowaną olejem lub przykrytą matą silikonową. Pieczemy ok 40 minut w 165 stopniach. W trakcie pieczenia dwa razy (mniej więcej po 15 i 30 minutach) wyjmujemy blachę i mieszamy granolę. Przy drugim mieszaniu dodajemy rodzynki. Jeśli Wasz piekarnik ma taką możliwość, użyjcie opcji „grzanie z góry”.

Reklamy

3 responses »

    • Moim zdaniem jest OK – chrupiąca, ale nie grozi połamaniem zębów 😉 Wiem, że niektórzy moczą kaszę a potem ją suszą w niskikej temperaturze, ale próbowałam i moim zdaniem nie ma to wielkiego wpływu na twardość

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s