Pasztet z fasoli z suszonymi pomidorami

Zwykły wpis

W ten weekend w mojej kuchni zaczęły się już przygotowania do Wielkanocy. Nie jesteśmy z mężem specjalnie religijni, ale święta co roku spędzamy z rodzinami, raczej tradycyjnie po polsku, czyli przy stole uginającym się od jedzenia 😉 Właśnie zdałam sobie sprawę, że to będzie już trzecia moja wegańska Wielkanoc. Chociaż mój sposób odżywiania przechodził i nadal przechodzi przez różne fazy, to tak się jakoś składało, że akurat na święta od trzech lat jem po wegańsku 🙂 Spotkania w większym gronie zawsze są dla mnie okazją do „zabłyśnięcia” jakimś ciekawym przepisem i uzmysłowienia ciociom, wujkom dziadkom i Bogu ducha winnym osobom postronnym, które się akurat napatoczą, że weganie (a tym bardziej wegetarianie) nie żywią się sałątą na zmianę z kiełkami 😉

Dzisiaj proponuję Wam pasztet, który był moim wegańskim debiutem na takim właśnie rodzinnym spotkaniu. Tak więc jest już sprawdzony, wiele osób go jadło, wszyscy przeżyli i nawet chwalili 😉 Prosty w przygotowaniu, raczej nie może się nie udać 😉 Pomysł znalazłam na blogu Smak Imprezy. Wprowadziłam niewielkie zmiany, które podaję w moim przepisie.

Składniki

  • 3 puszki białej fasoli (po 400g)*
  • słoik suszonych pomidorów w w oliwie (zapomniałam sprawdzić, jakiej dokładnie wielkości, ale ok 300 ml)
  • 2 słoiki koncentratu pomidorowego (po 300g); użyłam koncentratu z czosnkiem
  • 2 łyźki przyprawy suszone pomidory z bazylią i czosnkiem Kamisa, albo przyprawy do dań kuchni włoskiej
  • łyżka suszonego oregano
  • 4 ząbki czosnku
  •  1,5 łyżeczki soli (lub trochę więcej, do smaku)
  • ok. 0.5 łyżeczki świeżo mielonego pieprzu
  • 2 kajzerki **
  • 2 łyżki mielonego siemienia lnianego
  • opcjonalnie kilkanaście czarnych lub zielonych oliwek
  • olej i bułka tarta do formy

* fasola oczywiście nie musi być z puszki, można ugotować samemu. Nawet małam taki plan, dopóki torebka, o której byłam przekonana, że zawiera fasolę, nie okazała się pęczakiem 😉

** nie jestem na 100% pewna, czy kajzerki są wegańskie, ale myślę, że tak. Ewentualnie należy zamienić na wegańskie pieczywo w ilości odpowiadającej dwóm kajzerkom 😉

Przygotowanie

Pieczywo kroimy na nieduże kawałki i miksujemy w blenderze na okruszki. Przekładamy do miseczki. Fasolę odcedzamy i dokładnie płuczemy na sitku. Czosnek przeciskamy przez praskę. Wszystkie składniki oprócz bułek, siemienia lnianego i oliwek miksujemy w blenderze na w miarę jednolitą masę. Jeśli uchowa się kilka fasolek, to nie szkodzi 😉 Następnie w dużej misce mieszamy masę fasolowo-pomidorową z bułkami i siemieniem lnianym i ręcznie wyrabiamy ciasto. Próbujemy i doprawiamy do smakuw miarę potrzeby. Ewentualnie dodajemy oliwki i delikatnie mieszamy. Formę keksówkę smarujemy olejem i wysypujemy bułką tartą. Układamy w niej ciasto, wyrównujemy wierzch i pieczemy ok. 70 minut w 190 stopniach.

Po wystudzeniu można pasztet zamrozić (taki jest plan, bo wątpię, żeby przeżył tydzień w lodówce, a przetestowałam już, że mrożenie znosi dobrze). Jedyna jego wada, choć niewielka, to to, że jest raczej miękki i do pokrojenia w cienkie plasterki potrzebny jest naprawdę dobry nóż (którego nie posiadam ;)). W grubsze plasterki kroi się standardowym nożem (który posiadam ;)).

Przepis dodaję do akcji Wegetariańska Wielkanoc z Zieleniną

Reklamy

4 responses »

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s