Muhammara

Zwykły wpis

Ostatnimi czasy w mojej kuchni cudownemu rozmnożeniu uległa papryka 😉 Rozmnożenie troche wymknęło sie spod kontroli i wczoraj, kiedy wreszcie postanowiłam ogarnąć temat papryki, znalazłam w sumie pięć sztuk, z czego cztery nie pierwszej świeżości… Potrzebowałam przepisu, który pozwoliłby wykorzystać lekko „przechodzone” warzywa, a jednocześnie był szybki i niezbyt pracochłonny.

Z pomocą przyszedł mi blog Eat, Spin, Run, Repeat, którego autorka przez dłuższy czas mieszkała w Bahrajnie i zamieszcza od czasu do czasu ciekawe przepisy rodem z kuchni arabskiej. Tam własnie znalazłam pomysł na tę pastę-dip opartą na pieczonej papryce, z dodatkiem orzechów, kminku i czosnku.

Uwielbiam połączenie kminku z czosnkiem.To jedna z  kombinacji smakowych, które poznałam i polubiłam w toku moich eksperymentów z dietą wegetariańsko-wegańską. I zastanawiam się, jak mogłam przeżyć tyle lat w nieświadomości 😉 Muhammara jest naprawdę ciekawa, bardzo bogata w smaku – pikantna dzięki dodatkowi ostrej papryki, mocno czosnkowa, z lekką słodyczą melasy i pieczonych słodkich papryk… Trudna do opisania, warta wypróbowania 😉

Składniki (na jakieś 2 szklanki pasty)

  • 4 papryki (u mnie żółte i czerwone)
  • 2 kromki chleba (użyłam razowego, jeśli macie jakieś resztki umiarkowanie świeżego pieczywa, ten przepis może dać im drugie życie ;))
  • ok. 2/3 szklanki orzechów włoskich
  • 3 ząbki czosnku (wychodzi mocno czosnkowa, można dać mniej)
  • łyżeczka mielonego kminku
  • łyżka oliwy do smażenia
  • sok z połowy cytryny
  • łyżka melasy (lub syropu klonowego)
  • parę kropli octu winnego lub balsamicznego
  • sól do smaku
  • chili w proszku również do smaku

Przygotowanie

Papryki należy najpierw upiec. W tym celu przekrajamy je wzdłuż na pół, wyjmujemy nasiona i układamy skórką do góry na blasze przykrytej folią aluminiową (folia przyda sie później). Pieczemy w temperaturze 200 stopni przez ok. 15 minut, aż skórki miejscami zrobią się czarne. Wyjmujemy, zawijamy w folię i zostawiamy na 15-20 minut. Po tym czasie powinno sie dać bez problemu zdjąć skórki.

Orzechy prażymy przez ok. 5 minut na suchej patelni, od czasu do czasu potrząsając patelnią lub mieszając, aby się nie przypaliły. Następnie rozgrzewamy oliwę (może być na tej samej patelni, ale po zdjęciu z niej orzechów ;)) i przez ok. 2-3 minuty smażymy przeciśnięty przez praskę czosnek i kminek, często mieszając, bo czosnek łatwo się przypala.

Wszystkie składniki przekładamy do blendera (chleb kroimy lub łamiemy na trochę mniejsze kawałki) i miksujemy na pastę. Może być całkiem jednolita lub z drobinkami orzechów i chleba, zależnie od Waszych upodobań. Jeśli mieszanina będzie za gęsta (prawdopodobnie będzie), dodajemy kilka łyżek wody. Doprawiamy do smaku solą i chili.

Muhammarę można podać jako dip do warzyw czy krakersów. Dobrze sprawdzi się też w roli gęstego sosu do makaronu, czy jako składnik sałatek.

Wpis dodaję do akcji Ekonomia Gastronomia

Uważam, że takie akcje są naprawde potrzebne. Sama przyznaję się bez bicia, że zdarza mi się wyrzucać jedzenie. Głównie dlatego, że kupuję zbyt dużo produktów, bez konkretnego planu ich wykorzystania. Niektóre potem leżakują w lodówce, aż zupełnie przestaną się nadawać do jakiegokolwiek wykorzystania… Dlatego uważam, że najważniejszą zasadą ekonomii-gastronomii jest planowanie posiłków i kupowanie składników pod kątem tego, co zamierzamy przygotować, a nie zakupy „na winie”, czyli co się nawinie, to do koszyka 😉 Pisząc to, musze sama uderzyć się w pierś i posypać głowe popiołem, bo planowanie jadłospisu z wyprzedzeniem to coś, co średnio mi wychodzi…

Postaram sie jednak bardziej do tego przykładać i chodzić na zakupy z gotową listą, żeby uniknąć „cudownego rozmnożenia” papryki, nagłej konieczności pieczenia szarlotki, bo jabłka umierają powolną śmiercią, albo odkrycia, że wbrew temu co myślałam, mam w zamrażalniku już 3 paczki groszku i kolejna wcale nie była potrzebna 😉

Myślę, że warta zastosowania jest też rada, której zwykle udziela sie osobom chcącym schudnąć – nie chodźmy na zakupy z pustym żołądkiem. Wtedy wszystko wydaje się niezbędne, bo po głowie chodzą tysiące pomysłów na pyszny obiad. A po wszystkim okazuje się, że zamiast jedzenia dla dwóch osób na trzy dni, mamy zapasy dla pułku wojska na miesiąc 😉

Mam tez nadzieję, że dzięki tej akcji odkryję nowe metody na uratowanie produktów, które „dziwnym sposobem” znalazły sie w mojej lodówce.

Advertisements

3 responses »

    • Nawet na pewno jest pyszne 🙂 Tylko pikantne i czosnkowe, więc jeśli wolisz łagodniejsze smaki, to trzeba na początek oszczędnie podejść do przypraw. Zawsze łatwiej dosypać niż wyjąć 😉

  1. Pingback: Granola na pobudkę :-) « Z pamiętnika wegetarianki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s