Ciasto z jabłkami mojej mamy

Zwykły wpis

Lubię piec, ale ponieważ staram się nie jeść słodyczy, a małżonek z łakoci najbardziej lubi kiszone ogórki (jak ja bym chciała się z nim zamienić!!!), więc rzadko mam do tego okazję. Jednak jutro jedziemy na spotkanie rodzinne, więc postanowiłam popełnić ciasto. Opierałam się na przepisie mojej Mamy, którą niniejszym pozdrawiam, bo wiem że czasem tutaj zagląda 🙂 Postanowiłam jednak przepis „odchudzić” (w oryginale było półtorej szklanki oleju!) i zweganizować. Była to w zasadzie moja pierwsza „poważniejsza” próba weganizacji ciasta. Poważniejsza, czyli coś więcej niż zastąpienie mleka krowiego sojowym i ewentualnie miodu syropem z agawy 😉 Trochę się niepokoiłam, co wyjdzie, bo wiem, że o ile przy gotowaniu można zwykle to zastąpić tamtym a owo owamtym bez wielkiej szkody dla efektu, to pieczenie jest bardziej ścisłą nauką i nadmierne majstrowanie przy przepisie często prowadzi do katastrofy 😉

Tym razem jednak katastrofy nie było – było (jest) bardzo wilgotne gęste ciasto, które składa się w zasadzie głównie z jabłek. Może odrobinę za słodkie (nie lubię bardzo słodkich wypieków), ale to łatwo naprawić następnym razem. Weganizacja udana 🙂

Składniki (na 10-12 dużych kawałków)

  • 5 jabłek (mama mówi, że najlepsza jest reneta, ja nie wiem w sumie, jakich użyłam – takich, które leżały w domu i czekały na zbawienie ;))
  • odrobina soku z cytryny
  • 3 szklanki mąki
  • 1 banan
  • 240 ml naturalnego jogurtu sojowego (lub zwykłego, jeśli nie musi być wegańskie)
  • 2/3 szklanki mleka roślinnego (lub zwykłego – jak wyżej :))
  • łyżka mielonego siemienia lnianego + 1/4 szklanki ciepłej wody
  • niepełna szklanka cukru
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 3 łyżeczki kakao
  • po dużej garści rodzynek i orzechów włoskich
  • olej do wysmarowania formy

Przygotowanie

Siemię lniane zalewamy ciepłą wodą, mieszamy i odstawiamy na bok na kilka minut. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Jabłka obieramy i kroimy w niedużą kostkę. Skrapiamy sokiem z cytryny, żeby nie zbrązowiały. Banana rozgniatamy widelcem i miksujemy z mlekiem, jogurtem i siemieniem lnianym na jednolitą masę. W duuuużej misce mieszamy suche składniki – mąkę, cynamon kakao, sodę oczyszczoną i cukier. Wlewamy mokre i mieszamy dokładnie, starając się pozbyć wszystkich grudek. W razie potrzeby dolewamy odrobinę (!) mleka. Do wymieszanej masy dodajemy jabłka. Wydaje się, że jest ich bardzo dużo w stosunku do masy, ale bez obaw – ciasto wyrośnie i będzie dobrze. Dodajemy też rodzynki i lekko połamane orzechy włoskie. Dokładnie mieszamy ciasto z jabłkami. Prostokątną blachę lub naczynie do pieczenia smarujemy olejem i wkładamy do niego masę. Wyrównujemy wierzch i pieczemy około godziny.

Ciasto jest bardzo wilgotne od jabłek, więc zanim do końca wystygnie, może być trochę trudne w obsłudze, jeśli chodzi o przekładanie z formy na talerzyki

Przepis dodaję do akcji Owocowe ciasta zimowe i Wegańskie słodkości

Advertisements

5 responses »

    • No niby można… Ale ja, chociaż lubię karob, to jakoś nie widzę go jako zamiennika kakao. Poza kolorem niewiele ma wspólnego. A co to stevii, to można, ale trzeba by dać więcej mąki, żeby się proporcje sypkich składników zgodziły. Poza tym osobiście nie lubię stevii – ma jakiś taki zapach/posmak, który mi nie pasuje. ALe jeżeli komuś to nie przeszkadza, to warto próbować 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s