Ja pierniczę, po raz pierwszy – piernczki imieninowe dla Babci :-)

Zwykły wpis

No więc stało się 🙂 Ja pierniczę 😉 Pierwszy raz w tym sezonie (nie ostatni :)) i pierwszy raz w życiu w ogóle. Biorąc ten fakt pod uwagę, efekt przerósł nawet moje oczekiwania. Może nad talentem zdobniczym powinnam jeszcze trochę popracować, ale ćwiczenie czyni mistrza, a ćwiczyć zamierzam w niedalekiej przyszłości, więc mam nadzieję podciągnąć się trochę w tym temacie 🙂

Pierniczki robi się szybko (nic dziwnego, w końcu to zweganizowana wersja przepisu na szybkie pierniczki z bloga Moje Wypieki). Weganizacji poddały się bez problemu 🙂 Natomiast z podanych proporcji wyszło mi na pewno mniej niż 55 pierniczków. Trochę zdążyłam już zjeść, więc nie wiem, ile ich dokładnie było, ale może ze 25-30. Reszta, mam nadzieję, dotrwa do jutra, bo mają być prezentem imieninowym dla Babci męża 🙂 No chyba że wszystkie zjemy, to będę miała okazję wieczorem zacząć już ćwiczyć dekoratorskie talenty 😉

Składniki

Suche

  • 300 g mąki pszennej pełnoziarnistej (zainwestowałam w kubek z podziałkami do odmierzania w gramach mąki, cukru i ryżu – bardzo dobra inwestycja ;))
  • 100 g drobnego cukru
  • 110 g mąki żytniej lub pszennej razowej
  • 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • łyżka kakao
  • 4 łyżeczki przyprawy do piernika
  • mąka do posypania przy wałkowaniu (zainwestowałam też przy tej okazji w wałek, również dobra inwestycja :D)

Mokre

  • 2 czubate łyżki mielonego siemienia lnianego + 2/3 szklanki ciepłej wody
  • trochę ponad pół szklanki stopionego oleju kokosowego (ew. margaryny wegańskiej)
  • 2,5 czubatej łyżki melasy

Przygotowanie

Siemię lniane zalewamy ciepłą wodą, mieszamy i odstawiamy na kilka minut.

W misce mieszamy suche składniki. Dodajemy mokre i wyrabiamy ciasto. Chwilę trzeba na to poświęcić, bo z początku wydaje się, że nie ma takiej siły, żeby to się skleiło, ale potem jest lepiej 🙂 Jeżeli nie da się zrobić jednej bryły, dodajemy ewentualnie jeszcze łyżeczkę albo dwie mąki. Partiami rozwałkowujemy ciasto na placki grubości ok pół centymetra. Jeżeli klei się do wałka albo do blatu, posypujemy trochę mąką. Wycinamy dowolne kształty, przekładamy na blachę wyłożoną pergaminem lub matą silikonową i pieczemy w 180 stopniach ok. 9 minut (w oryginale było 6-8 minut, ale u mnie po tym czasie pierniczki były jeszcze za miękkie, pewnie to zależy od wielkości). Studzimy na kratce i dajemy upust kreatywności przy dekoracji 😉 Ja użyłam kupionego gęstego białego lukru w tubce, z którego robiłam szlaczki. Zrobiłam też lukier z gorącej wody i cukru pudru – ok. 1/4 szklanki wody wymieszałam z taką ilością cukru, żeby powstał gęsty syrop. Tym lukrem smarowałam ciasteczka i posypywałam ślicznymi kolorowymi granulkami (oczywiście kupionymi ;))

Przepis dodaję do akcji Wegańskie Święta

Advertisements

6 responses »

    • Nie wiem, czy modne, ale wiem, że ja w sezonie świątecznym wykupiłabym pół sklepu – kubki, ozdóbki, świeczki, stroiki, pierdółki 😉 Jedyne, co mnie powstrzymuje, to że nie mam gdzie tego trzymać przez resztę roku 🙂

  1. Dobra wnuczka z Ciebie! 🙂 Ja jeszcze nigdy nie pierniczyłam, zawsze moja mama mnie wyręczała, może w tym roku czas najwyższy się przyłączyć z Twoim przepisem 🙂

    • Z oliwek to chyba nie za bardzo, bo ona ma charakterystyczny zapach, nie wiem, jak by się sprawdziła w słodkich wypiekach. Ale można jakiś „normalny” olej o neutralnym smaku i zapachu, np. słonecznikowy. Do pieczenia to słonecznikowy nawet lepszy, bo oliwa z oliwek źle znosi wysokie temperatury. Albo margarynę wegańską (do kupienia w eko-sklepach).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s