(Bardzo) pożywna zupa warzywna

Zwykły wpis

Jest coraz zimniej i ciemniej i póki co, lepiej nie będzie. Pozostaje więc czekać na wiosnę i rozgrzewać się pożywnym gorącym jedzeniem pełnym witamin, mikroelementów i ogólnie samego dobra. Takim jak ta zupa 🙂 Jest przepyszna, baaaardzo gęsta i sycąca. Osobiście nie jestem fakną zup, ale ta zdobyła moje serce. Może dlatego, że w oryginale nazywa się „Babaganoush Hummus Soup” a ja bardzo lubię babaganoush i hummus, więc postanowiłam dać jej szansę i zdecydowanie było warto :). Powyższa porcja pochodzi już  z drugiego podejścia do zupki (nie to, że pierwsze nie nadawało się do jedzenia, po prostu wtedy jeszcze nie powróciłam do bloga :))

Składniki (na 3 duże porcje)

  • 1 duży bakłażan
  • 1 duża cebula
  • 1 duża czerwona papryka
  • puszka cieciorki
  • 2 łyżki tahini (nie żałować, tahini to połowa sukcesu tej zupy ;))
  • sok z połowy cytryny
  • 2-3 ząbki czosnku
  • kawałek imbiru trochę mniejszy niż kciuk (albo ok. łyżeczki suszonego)
  • 1 łyżka ziaren kminku
  • ok. pół łyżeczki chili
  • sól i pieprz do smaku
  • olej do smażenia (ok. 2-3 łyżki)
  • 3 szklanki bulionu warzywnego
  • być może przyda sią szczypta kurkumy

Przygotowanie

Cebulę siekamy, czosnek przeciskamy przez praskę (albo drobno siekamy). Bakłażana obieramy ze skórki.Warzywa kroimy na kawałki (w miarę drobno, ale bez przesady ;)). Na patelni rozgrzewamy olej, wrzucamy wszystkie warzywa oraz kminek, imbir starty na drobnej tarce i chili. Smażymy około 25 minut, aż warzywa będą miękkie. Co jakiś czas mieszamy i w razie potrzeby dolewamy po kilka łyżek wody (potrzeba będzie prawie na pewno, ja dolewałam chyba 3 albo 4 razy). Na koniec smażenia doprawiamy solą i pieprzem. Do blendera wrzucamy odsączoną cieciorkę i tahini. Dodajemy warzywa i sok z cytryny. Dodajemy też bulion. Na początek można wlać dwie szklanki, żeby potem ewentualnie rozcieńczyć do pożądanej konsystencji. Ja jednak myślę, że spokojnie można dać od razu trzy szklanki, bo zupa i tak wychodzi bardzo gęsta. Miksujemy na wysokich obrotach, aż uzyskamy krem. Ewnetualnie jeszcze doprawiamy do smaku wedle uznania. Jeżeli zupa będzie miała niespecjalnie apetyczny kolor (u mnie tak wyszło za pierwszym razem, nie wiem dlaczego) to można „podkolorować” ją trochę kurkumą.

Podajemy z dowolnym pieczywem, krakersami albo bez niczego, bo i tak jest wybitnie sycąca. Smacznego 🙂

Reklamy

One response »

  1. Pingback: Zupa warzywna wczoraj i dziś ;-) « Kulinarne ekscesy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s